Dzisiaj mała zagadka...
Co to takiego?
Może mała podpowiedź...
Więc co to jest?
Moje Słodziaki (zresztą już wielkie chłopiska) wiedzą, jak wykorzystać sezon na owoce i warzywa. I przy okazji dobre serce matki.
A to zamarzy im się ciasto z truskawkami albo ze śliwkami... Albo egzotyczna dla mnie musaka czy lutenica... Nawet z poświeceniem pomagają w przygotowaniu danych smakołyków.
Tym razem pomoc ograniczyła się do przyniesienia z sadu jabłek i... Znalezieniu opakowania francuskiego ciasta, o którym już dawno zapomniałam.
Nie było dużo pracy. Obrać , utrzeć, usmażyć i wstawić do piekarnika. A jabłek było bagatela, ze cztery kilo.
Co z tego wyszło sama nie wiem. Spróbuję jutro, może jeszcze dolecę... A widząc ubytki mogę wnioskować, że moim drabom bardzo posmakowało.
Nie jest wybitnie piękne ale z własnych jabłuszek i bez grama cukru! A cukier jest w naszym domu na cenzurowanym!
Podziel się z nami! :)
Takie coś na w miarę równej powierzchni i ja! No! To co z tego wynikło?
Właściwie to się ucieszyłam. Dlaczego? Bo tylko na otarciu kolana i dziurze się skończyło.
Nie samymi podróżami człowiek żyje! Chleba nam trzeba! A w ostateczności placki też mogą być...
Dzieci zamówiły już parę dni temu a i mnie się już chciało.
Tym razem nikt nie powie, że przypalone... Wyszły w sam raz. Pyszne! Wszyscy w domu uradowani, poza mną.
Oj, ta moja dieta!
Odbiję sobie jak osiągnę to, co sobie założyłam!
Wakacje minęły tak szybko, że nie zdążyłam się nimi na cieszyć... Urlop? Jaki urlop? Szczęście, że byłam że trzy razy poza miastem... W sprawach urzędowych. I w Kodniu na odpuście... Jako, że rozpoczął się już rok szkolny pokażę Ci migawki z wakacyjnych podróży.
Popatrz, jaką była u nas wczoraj temperatura! Myślałam, że padnę! ( Z wrażenia!)
Na szczęście tylko przez chwilę!Okazało się, że to temperatura w Faranhajtach! :)
A już oczami wyobraźni widziałam się w postaci pieczeni!
Znalazłam kilka rad jak uratować włosy przed letnim spadkiem kondycji! Łamały się, stały się matowe, zaczęły się rozdwajać...
Wszystkiemu winne słońce i woda... Słońce za gorące a woda z chlorem albo solą bardzo przesuszają pasma. Osłabia je też zbyt intensywne odchudzanie!
Łuski włosów się otwierają. Tym bardziej narażają je na działanie promieniowania, chloru, soli i koło się zamyka!
Mam długie włosy i nie zamierzam ich ścinać tylko dlatego, ze jest lato. Normalnie użyłabym Wellness na włosy i paznokcie z Oriflame. Do tej pory nie raz ratował mi skórę (włosy). Teraz nie mogę z niego skorzystać.
Nie ma rady? Jest i to kilka rad!
Przede wszystkim trzeba:
- nosić latem nakrycie głowy.
- stosować odpowiednie kosmetyki
- ewentualnie zrobić im maskę z posiadanych w domu składników...
Jakie kosmetyki?
Po pierwsze
- mgiełki do włosów
- dobrze dobrany szampon do przesuszonych włosów
- nawilżające odżywki i balsamy do włosów
Kosmetyki na lato powinny mieć w składzie np. miód, aloes, kwas hialuronowy, pantenol, lecytynę... Jak wiadomo w większości są to antyoksydanty. Uchronią włosy przed utratą wilgoci. Łuski włosów nie wpuszczą do środka szkodliwych promieni słonecznych, soli czy chloru. Będą ściśle zamknięte.
Po drugie
Znalazłam też domowe sposoby na ochronę włosów latem.
Jest to: ocet , najlepiej jabłkowy dodany do wody którą płuczesz włosy. Ten sposób sprawdziłam. Włosy są tak gładkie, ze aż lśnią! Zapach octu ulatnia się bardzo szybko a płukanka działa nadal! A, ta metoda pomaga się pozbyć łupieżu! Tak mi mówiła moja babcia. Ona nigdy nie miała problemów z przesuszonymi końcówkami, rozdwajaniem, czy łupieżem. Warkocz miała po pas...
Jest to też- maska do włosów.
2 łyżki oliwy
1/2 pomidora.
garść borówek, jagód. szpinaku
albo 1/2 szklanki dyni.
Wszystko się miksuje, potem na 20 min. na włosy a zmywa się letnią wodą.
I jeszcze jedna mądra rada. Przed wejściem do morza lub basenu koniecznie trzeba zmoczyć włosy czystą wodą. Mokre włosy nie będą chłonęły następnej porcji wody.
Sama nie jestem taka mądra. Część pomysłów wzięłam z pisma dla kobiet ,,100 rad"
. Mam nadzieję, że któraś rada Ci się przyda. Daj znać pod postem.
Znasz może jeszcze jakieś sposoby na poprawę kondycji włosów latem? Napisz w komentarzu. Chętnie wypróbuję.
-.
Dzień od rana jakiś taki niemrawy. Totalny bezmysł i niemoc twórcza...
Wzięłam się za coś zupełnie neutralnego. Jak się za coś złapię, często rozwija mi się natchnienie i robię tak, robię, robię... A dziś nic.
Zaczętą bransoletkę gwizdnęłam w kąt. Stroiki zamówione na cmentarz - nie mam z czego robić, jutro pójdę po materiały. Oj, jak mi źle....
A MOZE BY TAK Z INNEJ BECZKI?
Nareszcie chwila na nic - nie - robienie! Oj, jak dobrze odpocząć od codziennej gonitwy! Testuję nowy wzór bransoletki. Na pewno wymyślę fajny motyw! Już jestem blisko sukcesu!
Następny klient zachwycił się moimi stroikami. Zamówienie na parę następnych sztuk! :-)
Co jak co, ale stroiki to ja umiem robić!
Przyjaciółka chce nową sukienkę. Przy okazji uszyję też coś dla siebie!
I jak? Która opcja lepsza?
Zazwyczaj zauważam, że szklanka jest do [połowy pełna! I od razu robi mi się lżej na duszy! Czy też masz jakąś metodę, żeby opanować zły nastrój? Podziel się ze mną w komentarzu.
Chętnie wypróbuję.
Tymczasem przesyłam Ci przepis na kwas chlebowy. Zbliża się przecież kolejna fala upałów! :-)
Niestety, przepis mam od tak dawna, że już nie pamiętam z jakiej książki korzystałam... Jeśli znasz autora, też daj znać
Mam coś. Dawno tego nie robiłam. Właściwie były dotąd robione przeze mnie od A do ZET. Tym razem z kupionych gałązek.
Cóż, nie mam sposobu na wodę i inne tego typu. Kwiatki lubią deszcz, ale nie te z papierowej wikliny...
Tak więc tym razem moja stroikowa próba. Mamy ,,rozpust" na cmentarzu, zbliża się bowiem święto Anny. A kwiatki staną na grobie....
Przyznam Ci się, że spodobało mi się to strojenie stroików...
Małżonek przebąkuje coś o produkcji masowej. Więc komu, komu?
Do Święta Zmarłych mogę ich naukładać, że hej!
Właśnie przekonałam się, co dla mnie jest największą motywacją. Nie święta, czyjeś odwiedziny czy gadanie rodziny.
Nie, nie! Ogarnę swoje zbiory tak od oka ale gruntowne porządki tylko gdy zdarzy się wypadek.
Losowy. Np. posieję gdzieś ważny dokument lub kartkę z zamówieniem klientki... O, wtedy robię porządne czystki. Dogrzebuję się do najskrytszych zakątków, segreguję, eliminuję.
Na szczęście rodziny a na złość mnie takie poszukiwania robię regularnie co parę dni. Mąż się złości, że bałagan... A jak ma wyglądać dogłębne grzebanie w stertach niezbędnych do życia staroci, wycinków z gazet, czy ciuchów? Kładłam to przecież w takim miejscu, gdzie powinnam od razu zlokalizować...
Za to jak skończę w domu wszystko ułożone ,,pod linijkę", nic się pod nogami nie przewraca. Zguba wykopana. Oczywiście daje się zlokalizować w zupełnie innym miejscu... Leży sobie na wierzchu...
Pół dnia były porządki w niebie. Aniołowie coś przestawiali, święci trzepali dywany aż nad nami zrobiło się szaro. Co chwila jakiś łomot, burczenie czy szumy. A na koniec jeszcze spłukali wszystko porządnym prysznicem!
Zazwyczaj nie przepadam za porządkami, ale jeśli to nie ja sprzątam, to da się przeżyć!
Odpoczynek po skwarze dobrze nam robi. Za dwa dni powrót upałów, mogłoby popadać na zapas! 👌👍👌👌👌