
Jeszcze czuję w ustach ich słodki smak, a tu już małżonek przynosi wisienki. Na kompot za mało ale posmakowałam. Mmmmm... Kwaśne jak wiśnie! Lada moment zlecą się szpaki.

Mam tu jeszcze inne smakołyki z przydomowej uprawy. Co się posiało,to teraz zbieram!Z racji upałów przeprosiłam się z moimi wiosennymi szalami. Nie, nie noszę ich na szyi. Używam na resztę ciała. Jako pareo. Rodzina się podśmiewa, że zakładam szmatki, ale ja nie pobiegam po podwórzu w samych majtkach jak reszta domowników. Już choćby stanik wypada założyć a jeszcze coś na niego! Więc ,,szmatki" górą!
A termometr pokazuje w tej chwili 30 stopni. W cieniu. Prawdziwa Sahara! Czuję dosłownie, jak mi się zwoje w mózgu przegrzewają.Zaraz zacznę wypisywać głupoty...







