Życie pisze dla nas różne scenariusze...
Myślałam, że już nigdy nie wezmę się za szycie. Maszynę używałam od kilku lat do naszywania łatek na dziurki. I obszywania ręczników a tu masz...
Ktoś, kto nie wie, że jestem już nieaktywna zawodowo poprosił o przysługę... Głupio było bodmówić.
Spędziłam nad tą robótką 2 noce. Jak w przysłowiu. Co robi stara? Szyję i rozpara...
Nie dało się wszystkiego zszyć na maszynie. Giga robótka ale żeby zrobić sobie dostęp trzeba by było rozpruć pół płaszcza..
Jutro prasowanie i kontrola zapięcia. Cała jestem w emocjach, czy się naprawa udała?