sobota, 20 marca 2021

Tak sobie palmy ukręciłam.

  

 Kręciłam, dłubałam i kleiłam. Zajęło mi to parę fajnych, pracowitych dni. Jednak są jakieś efekty  tej dłubaniny.

Teraz przyszła ta chwila. Chwila, kiedy pokazuję mój palmiarski debiut. Tak, te elementy z poprzedniego wpisu były to części palemek.





Mojej kumpeli bardzo przypadły do gustu. Dostała jedną w prezencie.


Co powiesz na temat  moich robótek? Czy Tobie się spodobały?

wtorek, 16 marca 2021

Spokojma niedziela

 Fajnie czasami posiedzieć w domu. Takie chwile z rodziną są bezcenne. Chłopcy uczyli się smażyć placki na sodzie. Smaczne im się udały! Przy okazji dużo ruchu i śmiechu... A wszystko przez to, że mi się nie chciało piec wieczorem...

Chlebek też wyszedł super! 

Nie pokażę. Placuszki zniknęły w mgnieniu oka a chleby już widzieliście nie raz....




Tymczasem pokazuję Wam znowu ,,zajawkę" mojej kolejnej robótki. Robię coś od paru dni. Trudzę się i kombinuję, bo to pierwsza praca tego typu. Sama jestem ciekawa efektu. A może zgadniesz, co ja teraz wyczaruję?


środa, 10 marca 2021

10 dzień Marca

 Moje Słoneczka Kochane! Moje Ratunki w potrzebie! Moje wsparcia w sprawach wymagających tężyzny ciała i umysłu! Ja, kobieta, puch marny pamiętam  i składam Wam te oto życzenia:


 


I żeby nie było, że świętuje się same kobiece święta. Panowie mają ich jednak nieco więcej. A ja pamiętam o każdym z nich! Tak prywatnie, poza blogiem zazwyczaj. Moje męskie części rodziny mogą potwierdzić...

wtorek, 9 marca 2021

Samosiowe zonkile


 

Stać mnie i na kwiatki i na czekoladki!

Tym razem słodkości sobie daruję. W poście ich nie kupuję!




I nawet nie czuję, kiedy rymuję!

Podobają mi się  te moje ,,żonkosie". Specjalnie wybierałam słabo rozwinięte. Jeszcze trochę oko nacieszą!

W międzyczasie zrobię sobie nowe! Niezniszczalne!




Tak wygląda mój bukiet jak poczuł moją troskliwą opiekę ! 

 Doba po zakupie.


poniedziałek, 8 marca 2021

wtorek, 2 marca 2021

Pożegnanie z zimą.

 

L l

Pomieszały mi się uczucia tej zimy... Zimno było, trząsł się człowiek przy własnym kaloryferze. Ślisko i niebezpiecznie na chodnikach.  

Trochę wiało i sypało, parę dni ścisnął mróz. Minusy i plusy ogromne! Wreszcie była ZIMA! 

Mroziło i wiało jak należy. Dzieciaki w końcu się śniegiem cieszyły, co niektóre wyciągnęły zakurzone saneczki...

Wygrzebałam prawie zapomnianą zimową kurtkę. Długo czekała, aż ją ponownie założę. Wyciągłam czapy i szaliki. Mam hopla na punkcie zimowych nakryć głowy. Większość zmienia ciuchy jak rękawiczki, ja natomiast zmieniam czapki, szale i... rękawiczki! Mam tego multum, w różnej stylistyce. Za to kurtki i inne okrycia wierzchnie wiszą te same od lat...

A buty??

Rozleciały mi się te ulubione ... To spowodowało, że wyciągnęłam nowe! :-) 

Mam nowiutkie, jeszcze metkowane śniegowce. Jak na mnie szyte! Czekały na śnieżną zimę. I tu pojawił się malutki minusik! Założyłam je tylko raz....

Jak już się Wam kiedyś skarżyłam, każde buty założone po raz pierwszy w sezonie niezależnie stare, czy nowe  - muszę odcierpieć. Tak tez było i tym razem. Zrobiła mi się taka rana, ze mrozy przeszły, po śniegu marne resztki a ja jeszcze mam dziurę w pięcie...

Jeszcze bym sobie te buciory ponosiła!

Cóż, wygląda na to, ze za rok. Będzie powtórka z rozrywki... :-)

I tak nie wiem, czy się cieszyć, czy martwić, ze nam zima odpuszcza a te bestie ze wschodu jakieś takie mało dokuczliwe ....


Dziś zdjęcia pt. Jak się z nami zima żegnała....

Nie mam zimowych fotek dla porównania. Moi potomkowie trenują swoje pasje na czym się da, a że najłatwiej dostępny jest telefon matki więc co raz trafia mi się zupełny reset danych. I zdjęcia sobie pooo- szły!