Teraz przyszła ta chwila. Chwila, kiedy pokazuję mój palmiarski debiut. Tak, te elementy z poprzedniego wpisu były to części palemek.
Mojej kumpeli bardzo przypadły do gustu. Dostała jedną w prezencie.
Teraz przyszła ta chwila. Chwila, kiedy pokazuję mój palmiarski debiut. Tak, te elementy z poprzedniego wpisu były to części palemek.
Mojej kumpeli bardzo przypadły do gustu. Dostała jedną w prezencie.
Fajnie czasami posiedzieć w domu. Takie chwile z rodziną są bezcenne. Chłopcy uczyli się smażyć placki na sodzie. Smaczne im się udały! Przy okazji dużo ruchu i śmiechu... A wszystko przez to, że mi się nie chciało piec wieczorem...
Chlebek też wyszedł super!
Nie pokażę. Placuszki zniknęły w mgnieniu oka a chleby już widzieliście nie raz....
Moje Słoneczka Kochane! Moje Ratunki w potrzebie! Moje wsparcia w sprawach wymagających tężyzny ciała i umysłu! Ja, kobieta, puch marny pamiętam i składam Wam te oto życzenia:
I żeby nie było, że świętuje się same kobiece święta. Panowie mają ich jednak nieco więcej. A ja pamiętam o każdym z nich! Tak prywatnie, poza blogiem zazwyczaj. Moje męskie części rodziny mogą potwierdzić...
Stać mnie i na kwiatki i na czekoladki!
Tym razem słodkości sobie daruję. W poście ich nie kupuję!
Podobają mi się te moje ,,żonkosie". Specjalnie wybierałam słabo rozwinięte. Jeszcze trochę oko nacieszą!
W międzyczasie zrobię sobie nowe! Niezniszczalne!
Tak wygląda mój bukiet jak poczuł moją troskliwą opiekę !
Doba po zakupie.
Trochę wiało i sypało, parę dni ścisnął mróz. Minusy i plusy ogromne! Wreszcie była ZIMA!
Mroziło i wiało jak należy. Dzieciaki w końcu się śniegiem cieszyły, co niektóre wyciągnęły zakurzone saneczki...
Wygrzebałam prawie zapomnianą zimową kurtkę. Długo czekała, aż ją ponownie założę. Wyciągnęłam czapy i szaliki. Mam hopla na punkcie zimowych nakryć głowy. Większość zmienia ciuchy jak rękawiczki, ja natomiast zmieniam czapki, szale i... rękawiczki! Mam tego multum, w różnej stylistyce. Za to kurtki i inne okrycia wierzchnie wiszą te same od lat...
A buty??
Rozleciały mi się te ulubione ... To spowodowało, że wyciągnęłam nowe! :-)
Mam nowiutkie, jeszcze metkowane śniegowce. Jak na mnie szyte! Czekały na śnieżną zimę. I tu pojawił się malutki minusik! Założyłam je tylko raz....
Jak już się Wam kiedyś skarżyłam, każde buty założone po raz pierwszy w sezonie niezależnie stare, czy nowe - muszę odcierpieć. Tak tez było i tym razem. Zrobiła mi się taka rana, ze mrozy przeszły, po śniegu marne resztki a ja jeszcze mam dziurę w pięcie...
Jeszcze bym sobie te buciory ponosiła!
Cóż, wygląda na to, ze za rok. Będzie powtórka z rozrywki... :-)
I tak nie wiem, czy się cieszyć, czy martwić, ze nam zima odpuszcza a te bestie ze wschodu jakieś takie mało dokuczliwe ....
Dziś zdjęcia pt. Jak się z nami zima żegnała....
Nie mam zimowych fotek dla porównania. Moi potomkowie trenują swoje pasje na czym się da, a że najłatwiej dostępny jest telefon matki więc co raz trafia mi się zupełny reset danych. I zdjęcia sobie pooo- szły!