Pomieszały mi się uczucia tej zimy... Zimno było, trząsł się człowiek przy własnym kaloryferze. Ślisko i niebezpiecznie na chodnikach.
Trochę wiało i sypało, parę dni ścisnął mróz. Minusy i plusy ogromne! Wreszcie była ZIMA!
Mroziło i wiało jak należy. Dzieciaki w końcu się śniegiem cieszyły, co niektóre wyciągnęły zakurzone saneczki...
Wygrzebałam prawie zapomnianą zimową kurtkę. Długo czekała, aż ją ponownie założę. Wyciągnęłam czapy i szaliki. Mam hopla na punkcie zimowych nakryć głowy. Większość zmienia ciuchy jak rękawiczki, ja natomiast zmienia czapki, szale i... rękawiczki! Mam tego multum, w różnej stylistyce. Za to kurtki i inne okrycia wierzchnie wiszą te same od lat...
Co jeszcze?
Rozleciały mi się ulubione buty... To spowodowało, że wyciągnęłam nowe! :-)
Mam nowiutkie, jeszcze metkowane śniegowce. Jak na mnie szyte! Czekały na śnieżną zimę. I tu pojawił się malutki minusik! Założyłam je tylko raz....
Jak już się Wam kiedyś skarżyłam, każde buty założone po raz pierwszy w sezonie niezależnie stare, czy nowe - muszę odcierpieć. Tak tez było i tym razem. Zrobiła mi się taka rana, ze mrozy przeszły, po śniegu marne resztki a ja jeszcze czuję bliznę pod dotykiem.
Jeszcze bym sobie te buciory ponosiła!
Cóż, wygląda na to, ze za rok. Będzie powtórka z rozrywki... :-)
I tak nie wiem, czy się cieszyć, czy martwić, ze nam zima odpuszcza a te bestie ze wschodu jakieś takie mało dokuczliwe ....
Dziś zdjęcia pt. Jak się z nami zima żegnała....
Nie bardzo mam zimowych fotek dla porównania. Moi potomkowie trenują swoje pasje na czym się da, a że najłatwiej dostępny jest telefon matki więc co raz trafia mi się zupełny reset danych. I zdjęcia sobie pooo- szły!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz