Mam coś. Dawno tego nie robiłam. Właściwie były dotąd robione przeze mnie od A do ZET. Tym razem z kupionych gałązek.
.
Cóż, nie mam sposobu na wodę i inne tego typu. Kwiatki lubią deszcz, ale nie te z papierowej wikliny...
Tak więc tym razem moja stroikowa próba. Mamy ,,rozpust" na cmentarzu, zbliża się bowiem święto Anny. A kwiatki staną na grobie....
Przyznam Ci się, że spodobało mi się to strojenie stroików...
Małżonek przebąkuje coś o produkcji masowej. Więc komu, komu?
Do Święta Zmarłych mogę ich naukładać, że hej!



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz