Dzień od rana jakiś taki niemrawy. Totalny bezmysł i niemoc twórcza...
Wzięłam się za coś zupełnie neutralnego. Jak się za coś złapię, często rozwija mi się natchnienie i robię tak, robię, robię... A dziś nic.
Zaczętą bransoletkę gwizdnęłam w kąt. Stroiki zamówione na cmentarz - nie mam z czego robić, jutro pójdę po materiały. Oj, jak mi źle....
A MOZE BY TAK Z INNEJ BECZKI?
Nareszcie chwila na nic - nie - robienie! Oj, jak dobrze odpocząć od codziennej gonitwy! Testuję nowy wzór bransoletki. Na pewno wymyślę fajny motyw! Już jestem blisko sukcesu!
Następny klient zachwycił się moimi stroikami. Zamówienie na parę następnych sztuk! :-)
Co jak co, ale stroiki to ja umiem robić!
Przyjaciółka chce nową sukienkę. Przy okazji uszyję też coś dla siebie!
I jak? Która opcja lepsza?
Zazwyczaj zauważam, że szklanka jest do [połowy pełna! I od razu robi mi się lżej na duszy! Czy też masz jakąś metodę, żeby opanować zły nastrój? Podziel się ze mną w komentarzu.
Chętnie wypróbuję.
Tymczasem przesyłam Ci przepis na kwas chlebowy. Zbliża się przecież kolejna fala upałów! :-)
Niestety, przepis mam od tak dawna, że już nie pamiętam z jakiej książki korzystałam... Jeśli znasz autora, też daj znać









