Wychodzę
po angielsku.
Nie czekam na finał.
Uciekam.
W głąb siebie.
Nie ma fanfar.
Dziękuję
tu nie mieszka.
Co szkodzi, gdyby było?
Mój świat.
gorzki cukierek.
Przeżuję, zanim połknę.
Wychodzę w siebie.
i tak nie widzą.
Rp.06.09.20025
Wychodzę
po angielsku.
Nie czekam na finał.
Uciekam.
W głąb siebie.
Nie ma fanfar.
Dziękuję
tu nie mieszka.
Co szkodzi, gdyby było?
Mój świat.
gorzki cukierek.
Przeżuję, zanim połknę.
Wychodzę w siebie.
i tak nie widzą.
Rp.06.09.20025
Człowiek całe życie się uczy!
Właśnie dowiedziałam się, co dokładnie znaczy słowo oportunizm.
Od zawsze sądziłam, że to bunt za wszelką cenę. Stawianie się okoniem do każdej usłyszanej tezy.
Okazało się, że wręcz przeciwnie!
Oportunista to ktoś, kto zawsze się dopasuje do jakiejś tezy, grupy. I to nie do konkretnie ulubionej, tylko dającej akurat największe korzyści, najmodniejszej. Za chwilę zmienić tę grupę na inną, bardziej modną np.
Fajnie, nie?
Taki dba o siebie i nie zginie!
A ja zawsze chciałam być oportunistką względem złych ludzi, niekompetencji i chamstwa... Ktoś mógł pomyśleć że pochwalam i korzystam.
Według Wikipedii lepsze byłoby określenie opozycja. Trzeba sobie zakodować. Niektórzy są dużo mądrzejsi!
Zaczynam robić PREZENTY!
Mianowicie biżuterię makramową.
Kiedyś pokazywałam zajawki, dziś już produkcja na zamówienie.
Jeśli masz pytania, również pisz śmiało!
Także w innych sprawach. 😁
Nie mogę dostać zazwyczaj używanego odcienia a tu proszę, jaki diament! I to w zupełnie innej tonacji! Zamówiłam na zasadzie ,,jak się nie ma, co się lubi..." Popatrz, jak wygląda!
Moje usta od razu go polubiły, ja zresztą też!
Jednak mogę być nieobiektywna. Sama siebie nie widzę. Przyzwyczaiłam się do bardziej jaskrawych kolorów. Dlatego proszę Ciebie o opinię, czy ten kolorek do mnie pasuje?
Wydaje mi się, że każda z nas intuicyjnie wyczuwa która tonacja sprzyja jej urodzie... Tak bywa zazwyczaj. Chociaż czasem ta intuicja może zawodzić. Sama jestem najlepszym przykładem.
Jak się kiedyś uparłam na zielony cień do powiek to nie było mocnych. Mówiła mi mama, przyjaciółka mnie przekonywała i nic. ciągle tylko ten zielony i zielony... Wreszcie się skończył. Chyba rzeczywiście wygladalam z nim blado... Ale był śliczny!
Czy masz czasem takie ulubione, które używasz, nosisz z uporem maniaka choć wiesz, ze nie pasują, wyglądają na Tobie nieszczególnie czy maja niekoniecznie dobrany rozmiar?
Tak, pytam teraz nie tylko o kosmetyki.😝 Mam taką sukienkę, mam i buty... Po prostu tak śliczne, że MUSIAŁAM kupić. Tym bardziej, ze kosztowały grosze... Teraz suknia wisi elegancko w szafie i zabroniłam komukolwiek sie do niej dotykać. Jest moim lekiem na zły nastrój!
A właściwie nastąpiła reaktywacja czegoś, co uprawiałam wiele lat temu...
Odkąd moja ulubiona krawcowa zawiesiła działalność zaczęłam znowu wyciągać maszynę do szycia. Okazuje się, że na drobne poprawki wciąż istnieje popyt...
Miał być jeden a tu zrobił się cały pęk...
Uwielbiam hiacynty!
w szaliku od rana
tuż po wyjściu z łóżka
Tak jak nasza mama!
Nosem ciąga, pokasłuje
lecz śniadanie nam szykuje.
W gardle wulkan ogniem pali,
nie pomaga wiele szalik!
Z nosa kapie, jasna sprawa,
przeziębienie nie zabawa!
Chyba jednak przeziębienie
pójść do łóżka ma życzenie!
Obiad sam się ugotuje,
mamę może poratuje!
W sumie tego gotowanis
dawno nas uczyła mama!
Pora zdać więc z tego sprawę
i rozpocząć dziś zabawę!
Idź do łóżka, ściąg ten szalik,
zaraz obiad Ci podamy!
Rosół dziś się ugotuje
I mamę nam podkuruje...
Z warzywami, jasna sprawa,
musi zdrowa być potrawa!
Mama szalik już ściągnęła,
w kołderkę się zawwinęła
Gorący rosół ma na rozgrzanie
i herbatę z malinami.
Gardło ochroni, katar skasuje
i się nam mama lepiej poczuje.
A przeziębienie... Fora ze dwora!
Niech idzie sobie ta smutna zmora!
autor Małgorzata Bednarczyk
Taki oto kwiatek kwitnie u mojej mamy. Dostarczyłam go ze szczerego serca, jak widać. A jego ,, mamusia" miała inne kwiaty...
Otóż jedynym suplementem w mojej kuracji był zdrowy rozsądek....
Miałam wspomaganie w postaci moich dzieci. Syn znalazł mi licznik, który sumował moje posiłki, przeliczał na kalorie i dopingował, np. ,, W tym tygodniu zjadłaś za mało białka"
Czy coś w tym stylu.
Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że reszty dokonałam sama.
•dwa razy dziennie ćwiczenia, internet ma wiele filmów z których można skorzystać. Najpierw ćwiczyłam na siedząco, żeby nie obciążać stawów. Są też takie ćwiczenia!
•jem wszystko nawet skwarki i słodycze
•jem co 2 godziny po małej porcji Zazwyczaj to 5 posiłków.
•wyliczyłam sobie bezpieczną ilość kalorii żeby być na deficycie a nie popaść w anemię. A jeśli zjem dużo ponad normę, podkręcam po prostu trening!
•badam się regularnie, czy niczego mi nie brak.
• a, i ważę się codziennie o tej samej porze na czczo i zawsze tak samo ubrana, żeby być pewną, że wahania wagi to nie cięższy czy lżejszy ciuszek...
Zaczęło się tak!
rzy wigilijnej na.... Na wieczerzę wigilijną! Takich ciepłych dni w okresie świątecznym to już dawno nie było!
I tak oszczędnie też chyba nie.
Na całej trasie naszej podróży tylko jedna iluminacja... Zawsze były światła w każdym oknie, przy każdym domu... Ech!
A Dzieciątko rodzi się co roku niezależnie od pogody!
.... Moc truchleje, Pan niebiosów obnażony...
Wszystkiego najlepszego od Bożej Dzieciny! Niech Wam się darzy, niezależnie, czy jesteście katolikami, czy też nie....
Impreza po przejściach! Miałam jechać, nic z tego nie wyszło. Justyna, kuzynka i redaktorka zorientowała się, że nie dotarłam i po mnie przyjechała.. A miałam już zabójcze plany wrzucić te moje robótki do pieca... Od razu by się cieplej zrobiło!
Cześć! Jak Ci minęła niedziela?
Ja jak zwykle biegałam koło studenta! W końcu mam go tylko trzy dni w tygodniu!
Nigdy nie myślałam, ze mój Młodziak będzie taki samowystarczalny. Kasę swoją ma, sklep pod nosem.
Babcie mu smażą i gotują... To ja mu chociaż clebuś piekę i ciasto zrobię.
Tak sobie piekę ten chlebek i wracają wspomnienia, jak to się kiedyś człowiek do szkoły wybierał. Ciuchy na cały sezon, bo zjeżdżałam do domu tylko na święta.... Na wałówkę zostawało niewiele miejsca. Plecak i tak trzeszczał w szwach. Nikt specjalnie dla mnie nie stał przy garach. Fakt, obiady w stołówce jadłam, dobre były!
Mój Mały plecaczek szkolny i parę ciuszków na zmianę...
Ech, czasy się zmieniły! Chyba na szczęście!