Taaak... Napaliłam się na ten chleb jak szczerbaty na suchary... Bo Synek zdecydował, że wziąłby że sobą domowy chlebek a nie żaden sklepowy...
Tak więc w przyspieszonym tempie wzięłam się do roboty. I oczywiście zamiast mieć chlebek natychmiast czekałam na pieczenie do dzisiaj! Pomyliłam przepisy. Wyszedł smaczny, nie powiem. Ale na podwójną porcję i czas czekania chleba jest maaalutko.... Pójdzie w jeden dzień! :(.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz