Spacerek zaśnieżoną okolicą... Jak zwykle ścieżka rowerowa. A wybrałam się tak załatwiać swoje sprawy , trochę okrężną drogą. Obowiązki wypełniłam w pośpiechu, za dużo czasu podziwiałam przyrodę!

No i oczywiście kaczki... Jakże bym mogła je pominąć! Też przy ścieżce rowerowej, ale trochę inna okolica.
A w tym kaczyńcu znowu wypatrzyłam kapucynkę. Moja mama naliczyła ich na rzece 5, mnie się jeszcze tyle nie pokazało.
Jeśli mamuśka się nie myli, to będziemy mieli nasze własne, radzyńskie okazy. Myślę,że na wiosnę zobaczymy też kaczęta!