sobota, 26 stycznia 2019

Nie ma weny!


Dawno niczego nie napisałam.Tak jakoś dziwnie się dzieje, że wspaniałe pomysły wpadają mi do głowy z dala od komputera... Jak już wrócę do domu - moje myśli są jasne i czyste, bez najmniejszego śladu weny twórczej.
Wobec tego napiszę choć parę słów bez tej weny.





Mróz się mi wziął, całe szczęście, że za dnia nie wieje, więc da się wędrować mimo sypiącego ciągle śniegu...
Moje kochanie wstało dziś ciut świt a właściwie przed świtem. Przetarł dzieciom szlak do szkoły. Nasze władze miejskie skąpią grosza na mniejsze uliczki. Chłopaczyna się załamał, gdy wyjrzał na dwór po śniadaniu. Ustaliliśmy, że następny maraton z łopatą dopiero, zanim dzieci będą szły ze szkoły. Śladu nie było po godzinnej pracy.
Trzeba jednak przyznać, że świat pod pierzynką wygląda jakoś tak... Jak po liftingu!
W wolnych chwilach znowu biorę się za  kręcenie rurek. Przydadzą się jak wróci natchnienie!

Brak komentarzy: