środa, 2 stycznia 2019

To jest mąż!

Do Trzech Króli mamy okres świąteczny więc sobie powspominam.
Przed świętami mąż zrobił mi prezent - naprawił w końcu piekarnik . Ach, co za ulga! W końcu mam pewność, że jak włączę 180 stopni to będzie właśnie tyle i że wyłączy się za tyle minut, ile potrzeba...
Siadłam sobie przed tym talerzem i byłam dumna z męża  - i z siebie! Ze się jednak dało!






Dzieciaki stwierdziły,że wszystko OK! Według mnie jedno ciasto super, babeczki na 5 a reszta poprawna. Jeszcze parę tygodni temu takie efekty byłyby nie do pomyślenia!
Dobrze mieć w domu Złotą Rączkę!

Brak komentarzy: