Przed świętami mąż zrobił mi prezent - naprawił w końcu piekarnik . Ach, co za ulga! W końcu mam pewność, że jak włączę 180 stopni to będzie właśnie tyle i że wyłączy się za tyle minut, ile potrzeba...
Siadłam sobie przed tym talerzem i byłam dumna z męża - i z siebie! Ze się jednak dało!


Dzieciaki stwierdziły,że wszystko OK! Według mnie jedno ciasto super, babeczki na 5 a reszta poprawna. Jeszcze parę tygodni temu takie efekty byłyby nie do pomyślenia!
Dobrze mieć w domu Złotą Rączkę!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz