
No i oczywiście kaczki... Jakże bym mogła je pominąć! Też przy ścieżce rowerowej, ale trochę inna okolica.

A w tym kaczyńcu znowu wypatrzyłam kapucynkę. Moja mama naliczyła ich na rzece 5, mnie się jeszcze tyle nie pokazało.
Jeśli mamuśka się nie myli, to będziemy mieli nasze własne, radzyńskie okazy. Myślę,że na wiosnę zobaczymy też kaczęta!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz