sobota, 23 maja 2020

W maju gdy kwitły bzy...

Myślałam, że jak będę siedziała w domu, poświęcę więcej czasu na pisanie. No i  co? No i figa!😡
Co prawda do miasta chodzę z rzadka ( czasem wymknę się ponadplanowo na sekund parę) ale zaoszczędzony czas samoistnie się zapełnił. Co drugi dzień pieczenie chleba, codziennie drobne poprawki, ogród... Zresztą rodzinka nie stała się mniej marudna pod względem kulinarnym. Oj, zjedzą, co im podam, ale ile narzekań, że nie homary, albo kawior czy truskawki z szampanem...
Co do warzywniaka to w tym roku odkryłam uroki gracki.💪
Nigdy nie doceniałam tego narzędzia! Takie to małe i niepozorne, a w mgnieniu oka pozbyłam się kiełkujących z ziemi badyli a przy okazji pietruszki, która jeszcze nie zaczęła kiełkować...😡
W tym roku w ramach eksperymentu posiałam:
 a) kukurydzę
 b) dynie bezłuskowe 
Jeszcze planuję wetknąć pestki z arbuza.
Obawiam się, że eksperymenty nie  za bardzo się powiodą ale kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana!
Załączam parę kwiatowych piękności, tych co cieszą dziś oko w naszym domu. 
Szkoda, że bez już przekwita.. Co roku były matury...



Brak komentarzy: