Jakie działanie mają kosmetyki z Oriflame? Czy są skuteczne?
Często zadajecie mi takie pytania i co ja mam powiedzieć? Że dobre? Zarzucicie mi, że każda sroczka swój ogonek chwali. Powiem, że złe to zlinczują mnie koleżanki z Oriflame a i wiele klientek. Sama też będę się czuła nieszczerze. Lubię Oriflame i te kosmetyki mi służą. Co zrobić?
Zrobić teścik.
Dziś na tapecie maska węglowa Pure Skin.
Tak o niej piszą na stronie Oriflame:
Maseczka typu peel-off odblokowuje, oczyszcza i zmniejsza pory, jednocześnie zapewniając skórze komfort. Zawiera puder węglowy, ekstrakt z ananasa oraz kwas salicylowy. Delikatnie usuwa zanieczyszczenia i nadmiar sebum, odsłaniając matową, gładką skórę.

Czy ta opinia nie jest przesadzona?
Popatrzmy.
Umyłam buźkę, nałożyłam maskę, jak instrukcja każe.
Nie wyszło tak, jak na zdjęciach.No, nie nałożyło się tak gruba i ciemną warstwą jak na zdjęciach w katalogach.
Przed zabiegiem wyglądałam tak jak na lewym zdjęciu.
Zdjęcie po prawej-
Nie wiem, czy o tylko takie wrażenie, ale cera wydaje się bielsza i gładsza a pory się jakoś zmniejszyły.
Fotki robiłam w tym samym miejscu i takim samym oświetleniu.
Zanim zdjęłam maseczkę wyglądałam jak zombie. Nic to, kawka smakowała jak zwykle!
Czuję się odświeżona i zrelaksowana.Tym bardziej, że mojego zombie widziałam tylko ja!
Teraz kremik, makijaż i można ruszać na podbój świata!
Co powiecie na taki specyfik? Czy już testowaliście tę maskę? Czy u Was też się sprawdziła?
Ps. Po zdjęciu zabezpieczcie resztkę maski przed wodą. Ja położyłam strzępki na wilgotną powierzchnię i musiałam szorować węgiel z białej umywalki...




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz