wtorek, 16 stycznia 2018

Zimne wieczory...

Zimne wieczory, mroźne poranki. Tak się wczoraj wkurzyłam, że postawiłam wszystkich obecnych na nogi.Wczoraj to raz, dziś to drugi raz. Zauważyłam, ze dzieci zaczynają wpadać w zimową hibernację. Wstać to jeszcze jak cię mogę, ale po śniadaniu myk z powrotem do łóżka bo się trzeba nagrzać. Do szkoły to już niekoniecznie, podusia kusi, pod kołdrą cieplutko a do przejścia mały , ale kawałeczek jest! 
Odnowiłam przyjaźń osobistą z naszym piecem od CO. Będę tego żałowała do końca dni swoich! Oczywiście honory palacza spadną na mnie! Poranna, jeszcze wcześniejsza niż co dzień pobudka też na mnie. Cóż, pierwsze koty za płoty! Dzieciom pospać nie dałam, bo piec ma tyle wskaźników i przycisków, trudno się rozeznać. W końcu blondynka czasem jestem. Za to  żaden mi już nie stękał, że ziiiiimmmmnooo.... Wystarczyło podgrzać o 1 stopień.


Widać? No, a teraz to juz jest jak w uchu! Po raz pierwszy od wielu dni nie chce mi się ruszać z domu! Mam tylko nadzieję, że odpiorę mój śliczny cieplutki sweterek... Po spotkaniu z sadzą...  Z domyciem rąk problem miałam!

5 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Ja przepraszam to ile ciepła w domu ?

Gosia pisze...

14,6 po chwilce grzania. Ale podniosłam do 18! :-)

Anonimowy pisze...

Ty chcesz ich zamrozić :0 Nic dziwnego, że nie chcą spod kołdry wychodzić

Gosia pisze...

No cóż, przez noc dom stygnie.... Ale do szkoły wstać mus!

Anonimowy pisze...

OK do szkoły mus Ale można w nocy podłożyć do pieca Wiem, że opał drogi ale zimy jako takiej nie mamy i XX wieku