Zabrałam się za robótkę. Dłubię i dłubię i jakoś stanęłam w pół drogi... Kurczę, ile się trzeba owkurzać, zanim nauczę się czegoś nowego! Początek był bardzo zachęcający a potem stop. A przecież ta zabawka robi się tak prościutko! Widzę na filmie! Lubię takie męczarnie.
Moje pociechy wybawiły mnie z kłopotu, włączyły horror, zgasiły światło. Cóż, kto ma pilota, ten rządzi! Chi, chi, chi...
Nie wiadomo skąd wziął mi się katar. Na przemian zatyka albo włącza fontannę. To dzień pierwszy. Oj, co to będzie jak ja już mam dość? Rodzina odsuwa się ode mnie w obawie przed epidemią...
Katar katarem a na dworze wreszcie mróz. Podobno ma być coraz gorzej. W końcu to zima i styczeń. Czemu się dziwić! Tyle że z moim termostatem coś nie tak....Chyba czas pod ciepłą kołderkę!
4 komentarze:
no widzisz,a jeszcze niedawno kwiatki fotografowałaś...
zdrówka życzę
A były kwiatki, były! Ale za kilka dni znowu coś pokażę, storczyki mi się pobudziły do zycia!
Dzięki i wzajemnie! Już swoje przeszłam, teraz ma być tylko lepiej!
Prześlij komentarz