poniedziałek, 1 stycznia 2018

Naaadszeeedłłł....

Witajcie ludeczkowie mili! Jeszcze raz Najlepszego Wam Życzę!  Jak minęła ta szczególna noc?
Co prawda odwołałam, oficjalnie ogłosiłam ale moja pociecha uświadomiła mi, że jak ja się umartwiam, to cały świat nie musi. Konkretnie postawił mnie od ścianą. Że ludzie się bawią i imprezują a u nas nic. Wtedy zdałam sobie sprawę, upiekłam, nagotowałam, ustawiłam. Zajęło raptem 2 godziny, no może ciut dłużej włączając studzenie sernika...
Właściwie to nie był taki zły pomysł. Jak się tak krzątałam, nie było czasu na katastroficzne myśli a i upić się nie było jak... Po tym małym maratonie byłam tak wypruta, że ledwie popróbowałam szampana. Pół ,,buteli" zostało. 
Wiwat, Nowy Rok! Trudno, jak już się rozpanoszył, to niech chociaż dobry dla nas wszystkich będzie!



1 komentarz:

Anonimowy pisze...

Na miejskiej imprezie byliśmy! Czad!