Zimne wieczory, mroźne poranki. Tak się wczoraj wkurzyłam, że postawiłam wszystkich obecnych na nogi.Wczoraj to raz, dziś to drugi raz. Zauważyłam, ze dzieci zaczynają wpadać w zimową hibernację. Wstać to jeszcze jak cię mogę, ale po śniadaniu myk z powrotem do łóżka bo się trzeba nagrzać. Do szkoły to już niekoniecznie, podusia kusi, pod kołdrą cieplutko a do przejścia mały , ale kawałeczek jest!
Odnowiłam przyjaźń osobistą z naszym piecem od CO. Będę tego żałowała do końca dni swoich! Oczywiście honory palacza spadną na mnie! Poranna, jeszcze wcześniejsza niż co dzień pobudka też na mnie. Cóż, pierwsze koty za płoty! Dzieciom pospać nie dałam, bo piec ma tyle wskaźników i przycisków, trudno się rozeznać. W końcu blondynka czasem jestem. Za to żaden mi już nie stękał, że ziiiiimmmmnooo.... Wystarczyło podgrzać o 1 stopień.
Widać? No, a teraz to juz jest jak w uchu! Po raz pierwszy od wielu dni nie chce mi się ruszać z domu! Mam tylko nadzieję, że odpiorę mój śliczny cieplutki sweterek... Po spotkaniu z sadzą... Z domyciem rąk problem miałam!

5 komentarzy:
Ja przepraszam to ile ciepła w domu ?
14,6 po chwilce grzania. Ale podniosłam do 18! :-)
Ty chcesz ich zamrozić :0 Nic dziwnego, że nie chcą spod kołdry wychodzić
No cóż, przez noc dom stygnie.... Ale do szkoły wstać mus!
OK do szkoły mus Ale można w nocy podłożyć do pieca Wiem, że opał drogi ale zimy jako takiej nie mamy i XX wieku
Prześlij komentarz