poniedziałek, 4 września 2017

Nowy trend

W przeddzień jesieni wracam do korzeni... Nakupiłam sobie bucików, pantofelków,  czółenek czy jak by je nazwać. niemożliwie wysokich. Obawiam się, że to może być dla mnie prawdziwe zabójstwo, dla moich nóg szczególnie. Ale jak sobie odmówić zakupu czegoś, co jest śliczne, na moją nogę a i też na moją kieszeń?


Idąc tym samym tropem kupiłam suknię. Będzie pasowała do szpilek! Zresztą sukienek mam teraz cały zestaw.
Nowa poszła do prania ale butki ćwiczyłam całe popołudnie. Nie jest źle! W niektórych cichobiegach chodzi się trudniej. tym bardziej, że  moje nogi nie cierpią butów na płaskiej podeszwie. Choć tyci tyci ale obcas musi być!




Są o wiele wyższe niż noszone do tej pory. Sama sobie się dziwię! Ja i obcasy? Słoooodkie.... 
Oczywiście buty a nie ja!  :-)

niedziela, 3 września 2017

Przetwarzajmy, co sie da!

Lato ,,latoś" nas nie oszczędzało. Nie potrafię się dostosować do tak ekstremalnych warunków. Warzywka na ogrodzie też raczej nie bardzo... Wyjątek stanowią pomidory. Im się taka aura najwidoczniej podoba. Ostatnio miałam taki urodzaj ze 20 lat temu... Wobec tego przetwarzam i już Sosy na zimę Wam pokazywałam, z pomidorami w roli głównej. Tak z rozpędu wzięłam się za paprykę. A że leniuchem jestem znalazłam przepis nie wymagający pasteryzacji słoików. Na pierwszy rzut oka super, smakowo ok. jeśli chodzi o zalewę a jak się przechowa? Zobaczymy. Zanosi się na hit następnych lat!
Chyba bym skłamała mówiąc, że tylko pomidory! Podgląd ogólny wskazuje,że marchew i buraczki również dadzą mi satysfakcję. Na razie nie zaczepiam. A niech sobie rosną, póki rosną. Natomiast jedynaczka cukinia jakoś się nie popisała... Za to ja się mogłam wykazać tym, co z niej zebrałam.



 

 

Młodzież pałaszuje ze smakiem! Nareszcie coś wszystkim przypadło do gustu!

piątek, 1 września 2017

Co to będzie?

Dzieci zaczną naukę od poniedziałku. Moja nauka od przedwczoraj. No, nie mogłam się powstrzymać!
To pierwsze próby...



Jeszcze przy nich sporo pracy, ale dam radę! Tak sądzę!

wtorek, 22 sierpnia 2017

Spieprzony sos

Kumpela poleciła mi vloga. Do tej pory rzadko korzystałam z tej formy poznawania świata. Podoba mi się! W szczególności  - nie trzeba dbać o ortografię! Chi, chi, chi...
Co tam ortografia! Tu się nie ukryjesz za słowem pisanym ani za lepszym lub gorszym obrazkiem. Mówisz i się odsłaniasz. Już kiedyś , że 100 lat temu zaglądałam do tej vlogerki. Niewiele się zmieniła. Czas się zatrzymał...  A dla mnie w szczególności. Uświadomiłam sobie, że dziewczyna jest córką mojej bardzo dobrej kumpeli z czasów szkolnych... Jaki ten świat jest mały! Co więcej, pokazała kawałek miasta, nie widzianego przeze mnie od lat.... Akurat wczoraj rozmawiałam z przyjaciółką, co słychać u moich kumpelek a ta dziewczynka dała odpowiedź na wszystkie pytania! Zbieg okoliczności? A może znak, że pora się zatrzymać, wrócić do swoich korzeni...
Niesiona na fali wspomnień szykowałam sos na zimę. I go spieprzyłam! Nie żadne sp.....łam, ale dosłownie i po polsku. Tyle pieprzu i chili, że łza w oku staje.

 

Na szczęście już wiem jak taki ogień ugasić, przecież to tylko baza a dodatki zmienią ją w poezję...
Następna porcja sosu już jutro, wspomnienia - no cóż, one się snują niezależnie od okoliczności!

Ja jak zwykle! - Tam będę!


piątek, 18 sierpnia 2017

Weż przykład z kota!

O rany, jak ja nie cierpię!  Włażenia z butami do mojego życia po pierwsze a po drugie włażenia do mojego domu bez pukania. Zdarzają się sytuacje, że drzwi zostają otwarte. Dla kaprysu albo dla wpuszczenia świeżego powietrza. Świeżego powietrza powiadam, a nie zapowiadanego lub niezapowiedzianego wędrowca.
Ja gości bardzo lubię. Ba, nawet często kogoś do domu zapraszam. Oczekuję jednak, że ktoś kto przychodzi wyciągnie rękę przed siebie i naciśnie taki mały przeznaczony do tego guziczek. Standardowy, trudno pomylić z czymś innym.
Żebym zdążyła podejść do drzwi aby powitać gościa jak należy albo trywialnie mówiąc wciągnąć majty, gdyż zdarza mi się czasami zmieniać garderobę...
Poddaję pod uwagę osobie o której myślę a także innym osobom, które wchodzą do czyjegoś domu jak do sklepu. 




A żeby jednak troszkę złagodzić ton tego tekstu pokażę mojego milusińskiego. Wierzcie mi, do dzwonka nie sięgnie a do domu nie wlazł nigdy mimo otwartych drzwi...

,,Kawał chłopa" z tego kota ale w takie upały potrafi się rozpłaszczyć na ziemi jak placek... Na zdjęciu obok jego ulubione miejsce.Tak się tam często wyleguje, że aż wytarł dziurę w trawniku!


środa, 16 sierpnia 2017

Warte Uwagi | Katalog 12/2017 Oriflame



 Znalazłam na YouTube  filmik, którego autorka to Martyna Dziemidowicz. Podoba mi się ten film.
 Martynie dziękuję,że mogę go pokazać a Wam życzę miłego oglądania!

Dawno nie pisałam....

Co tam w wielkim świecie? Święto minęło bez huku natomiast z wielkim bąblem na palcu. Buty  gotowe na spotkanie z szewcem. Siostra podpowiada, że w Zalando wielkie przeceny a w CCC kolekcja butów jak na mnie szytych.





























CCC nam się wyprowadziło a buciki przez internet tak jak i odzież, to dość problematyczna sprawa. W czymże ja chodzić będę?
A może się w końcu przekonam do zakupu?
Czy udało się wam kupić dobre buty przez internet?
Tymczasem jestem pod wrażeniem. Koleżanka wyrabia z wikliny cuda- niewidy.... Napatrzyłam się na te kotki i serducha.
Szczególnie zainteresował mnie ten koszyk z prezentem. Jeszcze takich nie widziałam! 
Więcej zdjęć na >>> Po rodzinie
Zosia pozwoliła pokazać swoje dzieła. Mnie do tej pory udało się ukręcić trochę wikliny i upleść (uplątać) osłonkę na doniczkę. Myślę sobie - albo początki to zawsze są trudne, albo nie każdemu Bozia dała talentu...
Jak zwykle nie byłabym sobą, gdybym poprzestała na jednym rozwalającym się rondlu. Zapewne wypociny nigdy nie ujrzą światła dziennego, ale pomarzyć można... 

czwartek, 10 sierpnia 2017

Tego lata na świeżym powietrzu

Rowerowa dla pieszych,  rowerzystów a w szczególności dla mnie!

,






Spójrzcie na te drzewa! Młode to - to, nieodporne na siły natury, ale jakoś się trzymają. Nie dały się wyłamać!


Tak sobie maszeruję albo pomykam rowerem i mi żal. Rzeka ginie . Wysycha, zarasta...  I co będzie z kaczkami, bobrami? A co dzieci będą dokarmiały?

niedziela, 6 sierpnia 2017

Przyjemne i pożyteczne!

Wystarczyła godzinka - dwie  i tyyyle dobra przynieśli do domu!



Takie grzybki to tylko niedaleko mojej Cioci się rodzą! Na Zamojszczyźnie!

.... a jak już jesteśmy u Cioci to pokażę Wam, jak wygląda hibiskus.



Nigdy dotąd nie widziałam!