niedziela, 18 lutego 2018

Co zostało po 14-tym



Większość z nas polubiła to święto. Chyba chcemy być lubiani, kochani, niezastąpieni. Na co dzień nikt (prawie)  nie wyznaje gorących uczuć. Jeśli już mamy tę swoja drugą połowę wydaje się oczywistym - jesteśmy razem, bo się kochamy i wiele dla siebie znaczymy. Sami nic nie mówimy  drugiej osobie natomiast zastanawiamy się, czy ja jeszcze coś dla niej ( niego) znaczę?

No właśnie. A nasza ukochana czy ukochany też  zastanawia się i czeka na ciepłe słowo.
Walentynki przypominają o ważności uczuć i ich wyrażania. Czasem głupio nagle powiedzieć wprost 
                             kocham cię.
Od czego mamy jednak gadżety? Na przykład takie?




środa, 14 lutego 2018

Na pożegnanie

Na pożegnanie, że się powtórzę, karnawału. Stałam w kuchni pół wieczora, żeby zrobić Młodym niespodziankę.






Nie lepiej było pączki zrobić? Zapytała moja dziecina zajadając się faworkami, aż się uszy trzęsły...

poniedziałek, 12 lutego 2018

Oczywistość

Długi czas temu zastanawiałam się, jak to można mieć problemy z oddychaniem. Jakieś maseczki antysmogowe? Po co?
To się w końcu przekonałam, co to i po co.
Wczorajsza pogoda - wieczór, ciepło w miarę i niskie chmury... Kłęby dymów snujące się po ulicach a w środku tego ja. Mówię Wam (tym, którzy jeszcze niedoświadczeni), myślałam, że życie stracę. Wciągałam to ,,powietrze" aż do bólu w klatce piersiowej a tu jak brakowało tlenu, tak brakuje nadal...
Nigdy więcej!
Trzeba zsiąść z roweru, zasłonić twarz szalikiem albo czym bądź i wolniej ale zdrowiej dotrzeć do celu. Piszę tę oczywistą oczywistość do tych wszystkich, którym se wydaje, że nic nie zwali ich z nóg... Otóż...


Tak niedługo będziemy wszyscy wyglądali, nawet w małych mieścinach!

Zdjęcie pożyczyłam z http://warszawa.naszemiasto.pl/artykul/maska-antysmogowa-komu-jest-potrzebna-jaka-wybrac-na-co,4003931,galop,t,id,tm.html

czwartek, 8 lutego 2018

Tłusty czwartek


Kumpela moja zauważyła, że ostatnio  często piszę o jedzeniu, łakociach, obiadkach itp. tematach. Zgadza się! Po pierwsze temat bezpieczny, żaden osobnik nie poczuje się urażony.Po drugie jest to przypomnienie, ze czas się wziąć za siebie. Wiosna idzie przecież!

Dzisiaj jednak grzech się wyłamać z tradycji. Skutkiem tego muszę teraz iść na 6 - godzinny spacer albo spać przez 12 godzin. Ktoś zna ten przelicznik? Na ile sobie pozwoliłam?
A te pączuszki roboty mojej mamy! Pysznitukie!


wtorek, 30 stycznia 2018

W temacie jedzenia

Pora obiadowa, o czym pisać, kiedy już w brzuchu burczy a do obiadu jeszcze chwila? Noasuwa się jeden temat. JEDZONKO!



https://smaker.pl/przepis-karkowka-pieczona-w-keczupie-z-cebula,154522,szefowa-kuchni.html

Macie adres przepisu na karkóweczkę pieczoną w warzywach! super przepis! Dla mojego smaku i gustu rodzinki trzeba nieco ,,upikantnić" i dosolić, ale różne są gusta! Robi się szybko,łatwo i przyjemnie!

Dawać tu słońce!

Śniegu już nie ma! Hip hip.... No, chwila wytchnienia od zimy nam się trafiła. Komu jeszcze śnieży, niech sobie popatrzy!


Tak było wczoraj! A dziś? Od nocy WIEJE!  Kropi, pada a nawet pruszy! A ciepło! Lubię ciepełko! Niech tylko ktoś włączy znowu słońce!

wtorek, 23 stycznia 2018

Udany obiad

Nie mam zdjęcia. Od razu piszę. Normalnie nie zrobiłam. Bo i nie było kiedy! Familia do stołu zasiadła i zjadła nie oglądając się na nic. Tym niemniej smaczne to było jak nie wiem. Znalazłam przepis w internecie.  Roladki z indyka nadziewane jarmużem i mozzarellą. Polecam! Dzieciaki jeszcze przed chwilą na temat wczorajszego obiadu  narzekały, że jak zrobię coś  dobrego to zawsze mało! no tak, zazwyczaj jak coś zostanie  ,,na jutro" to nikt jutro nawet nie spojrzy...
Bardzo dawno nie robiłam eksperymentów. Luuubię takie rzeczy! Tzn. eksperymenty.
A Ty lubisz testować nowe przepisy? Co Ci ostatnio przypadło do gustu?

Tutaj możecie podejrzeć przepis:Roladki z indyka

środa, 17 stycznia 2018

Wulkan na deser

Naszło mnie kilka dni temu a zrobiłam wczoraj.  Nazywa się volcano czyli wulkan.Wygląda  o, tak, a smakuje super!



wtorek, 16 stycznia 2018

Zimne wieczory...

Zimne wieczory, mroźne poranki. Tak się wczoraj wkurzyłam, że postawiłam wszystkich obecnych na nogi.Wczoraj to raz, dziś to drugi raz. Zauważyłam, ze dzieci zaczynają wpadać w zimową hibernację. Wstać to jeszcze jak cię mogę, ale po śniadaniu myk z powrotem do łóżka bo się trzeba nagrzać. Do szkoły to już niekoniecznie, podusia kusi, pod kołdrą cieplutko a do przejścia mały , ale kawałeczek jest! 
Odnowiłam przyjaźń osobistą z naszym piecem od CO. Będę tego żałowała do końca dni swoich! Oczywiście honory palacza spadną na mnie! Poranna, jeszcze wcześniejsza niż co dzień pobudka też na mnie. Cóż, pierwsze koty za płoty! Dzieciom pospać nie dałam, bo piec ma tyle wskaźników i przycisków, trudno się rozeznać. W końcu blondynka czasem jestem. Za to  żaden mi już nie stękał, że ziiiiimmmmnooo.... Wystarczyło podgrzać o 1 stopień.


Widać? No, a teraz to juz jest jak w uchu! Po raz pierwszy od wielu dni nie chce mi się ruszać z domu! Mam tylko nadzieję, że odpiorę mój śliczny cieplutki sweterek... Po spotkaniu z sadzą...  Z domyciem rąk problem miałam!

poniedziałek, 15 stycznia 2018

Zimowa impresja

Myślałam, że to przetrenowanie.. Spoczęłam na laurach. W sensie, że od paru dni nie ćwiczę. Gnaty bolały jak diabli, mięśnie... Ech, ruszyć się było trudno. A po tym katar niemożliwy i nie wiedziałam na jakim świecie żyję...Gardło... prawie nie bolało! Sobie myślałam z kataru mnie męczy. Dopiero jak rozłożyła się połowa znajomych, to się domyśliłam, skąd ta epidemia!  Normalna zaraza ze mnie! 
Przepraszam, kobitki! Ja gorączki nie miałam, bólu gardła też,  a skąd miałam to wiedzieć, ze mi się grypa przykleiła?

piątek, 12 stycznia 2018

Znowu nauka!

Zabrałam się za robótkę. Dłubię i dłubię i jakoś stanęłam w pół drogi... Kurczę, ile się trzeba owkurzać, zanim nauczę się czegoś nowego! Początek był bardzo zachęcający a potem stop. A przecież ta zabawka robi się tak prościutko! Widzę na filmie! Lubię takie męczarnie.
Moje pociechy wybawiły mnie z kłopotu, włączyły horror, zgasiły światło. Cóż, kto ma pilota, ten rządzi! Chi, chi, chi...
Nie wiadomo skąd wziął mi się katar. Na przemian zatyka albo włącza fontannę. To dzień pierwszy. Oj, co to będzie jak ja już mam dość? Rodzina odsuwa się ode mnie w obawie przed epidemią... 
Katar katarem a na dworze wreszcie mróz. Podobno ma być coraz gorzej. W końcu to zima i styczeń. Czemu się dziwić! Tyle że z moim termostatem coś nie tak....Chyba czas pod ciepłą kołderkę!