Uwielbiam ciche zimowe wieczory, kiedy w domu pachnie świeżo pieczonym chlebem a przed sobą mam rozłożone moje szpargały i wizję, jak to wszystko ma wyglądać.
Uwierz mi, że ta wizja choć samo słowo brzmi niewinnie, to dla mnie najtrudniejsza rzecz. Wymyślić coś fajnego może nawet człowiek z ograniczoną wyobraźnią. Ok. Tylko co zrobić jak w głowie kotłują dziesiątki pomysłów i jeszcze do każdego setki sposobów wykonania?
Na szczęście tym razem pomysł konkretny. Bez żadnych perturbacji. udało się go zrealizować. Myśl przewodnia - schowek na szpargały.
Po tym przydługim wstępie główna prezentacja.
Pytałam Cię, co to za rozrzucone strzępy robótki. Teraz pokazuję zebrane w całość.
Jak Ci się podoba mój powrót do rękodzieła?
Napisz w komentarzu czy pracować ( bawić się) dalej w tym stylu, czy też opracować coś innego?
Ps.
Mojemu fotografowi do głowy nie przyszło, ze koszyczek ma jeszcze wnętrze....


2 komentarze:
Mnie się podoba, coraz lepiej Pani idzie!
Edzia, dzięki za dobre słowo!Mamnadzieję, że będzie coraz lepiej! :-)
Prześlij komentarz