Dzisiaj w nocy było cieplutko... Pod dwoma kołdrami! :-)
Niewielkie pocieszenie, jeśli wziąć pod uwagę to, co zobaczyłam na skali! Każdy termometr z innego pomieszczenia, różnica minimalna! Jak żyć!?
Dzieciaki najchętniej nie wychodziłyby z łóżek! Ja niestety muszę. Chociażby, żeby wykarmić te moje zmarznięte kurczaki...
Mąż ma jeszcze gorzej. On wstaje pierwszy. Najpierw rozgrzewa się przy odśnieżaniu a potem przy paleniu. W piecu oczywiście.
Wtedy to już mu zasdniczo wszystko jedno, bo pot i tak leci po plecach.
Próbowałam coś z tym zrobić, ale niestety! Nikt, łącznie ze mną nie jest w stanie wstać przed małżonkiem, żeby dolecieć pierwszy do łopaty....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz