wtorek, 7 lipca 2020

O kałużach jeszcze nie było!

,Za robotę  się wzięłam i co? Burza mnie do domu zagnała. Wiało. Grzmiało , lało i błyskało...
Umknęłam w ostatniej chwili.
Niewielki pożytek z tej mojej pracy ale przynajmniej znalazłam pierwszego ogóreczka! 


To nie ogórek. Pierwszy chyba raz ,, złapałam" kałużę podczas ulewy!
A potem następne! 



Przy okazji opadów dowiedziałam się też czegoś o sobie! Wcale nie jestem taka ciapa, jak myślałam! Udało mi się zabić 2 komary jednocześnie! A jednego nawet na własnym nosie!
 Okna się zamknęło bo lało a przez drzwi wraz z ozonem wpadły całe tabuny komarów... Tłuczenie trwało z godzinę. W końcu mąż się poddał. Na szczęście miałam muchozol ! 

A to mój pierwszy ogórek:



Jak Ci się podoba mój ogórek  pierworodny? Czy w tym roku dochowałeś(aś) się już własnych?
Napisz parę słów w komentarzu.

3 komentarze:

Powierniczka pisze...

Moze bylo ich wiecej? Dobrz jutro poszukaj.




Gosia pisze...

Tak, tak, tak! Małżonek całą miskę nazbierał! Już mi się chciało takiej mmmm.... Mizerii!

Anonimowy pisze...

Najlepsza mizeria ze swoich ogórków :)