sobota, 21 marca 2020

Zaraza w kuchni

No tak, zupełny zakaz wyjścia z domu! Przynajmniej do poniedziałku.
 Nie, nie ma u nas wirusa. Rodzinka stwierdziła, ze zjedzą co jest w zapasach. Żeby nie narażać siebie i innych.
Dla portfela lepiej, dla mnie...
Cóż! Wygrzebałam dawne kryzysowe przepisy, głowa mnie boli z braku świeżego powietrza. Brakuje widoku człowieka!
Dzieciaki zadowolone z mojej kreatywności. Dzisiaj ugotowałam im zupę cebulową wg. Stanisława Leszczyńskiego. Z mojej ,,panieńskiej" książeczki kucharskiej. Smakowało! Tym sposobem pozbyłam się czerstwawych bułeczek i prawie całego zapasu cebuli. Jutro zrobię obiad bezcebulowy.
A tak całkiem niespodziewanie wczoraj zgotowałam im aż dwa gorące posiłki.To się już dawno nie zdarzyło.
Dzięki narodowej kwarantannie niektórzy ludkowie przypomnieli sobie o moim istnieniu. Nawet znaleźli numer telefonu..
Ja zresztą też odezwałam się bez specjalnego powodu do paru osób...
Szkoda, że kultura międzyludzka, troskliwość i życzliwość skończy się tuż po ustaniu pandemii... 
Podobnie było po śmierci naszego papieża. Naród pojednał się - tylko na parę dni! Zastanawiam się, czy jest jakaś klęska, która zmieniłaby Polaków na stale?


2 komentarze:

Anonimowy pisze...

ja do nikogo nie dzwonie ani do mnie nikt niedzwonni, chyba mnie nie lubią

Gosia pisze...

No właśnie, nie dzwonisz do nikogo więc i do Ciebie się nie odzywają! Może myślą, że jesteś samotnikiem, i chcesz mieć spokój? Spróbuj zaczepić znajomych od czasu do czasu, chociaż sms - em...