sobota, 28 marca 2020

Nuuuda, nuuuuda....




Dziś usłyszałam od młodzieży, że przez tę  zarazę obiady są coraz lepsze. Nie wiem, czy to potraktować  jako przyganę, czy pochwałę...
Fakt, większość czasu spędzam teraz w kuchni, bo co mam robić? Siedzieć przed tv. czy stresować się wciąż nowymi fejkniusami?      Wyplatanki jakoś mniej mnie bawią gdy nie mam dla kogo robić.
Rzuciłam hasło, że poszyję rodzinie maseczki. Rodzina zaprotestowała.
Pójść w gości się nie da... Cóż, jedyna rozrywka to pieczenie chleba. Mały dreszczyk emocji, czy się dziś uda i czy nowy smak  spodoba się rodzinie.
Na razie nie myślę o rachunkach za prąd. W piekarniku rumienią się pięknie bochenki a następny zaczyn czeka na swoją kolej!

Podpowiedz mi, co można roić w domu poza niańczeniem dzieci, gotowaniem, sprzątaniem? Jak Ty spędzasz czas kwarantanny?

  

Chlebki piekłam wczoraj. Te podłużne jakoś mi zbyt nie urosły. Spróbuję jeszcze raz, może pójdzie lepiej. W smaku zupełnie bez zarzutu. A może powinny być takie zwarte?

Brak komentarzy: