wtorek, 3 kwietnia 2018

Na stole

Święta w rozkwicie a nawet w lekkim przekwicie. Oktawa Wielkanocy. Pogoda się nam zbuntowała. Z której strony nie patrzeć na Wielkanoc to mi nie wyglądało. Szaruga, tu i ówdzie nawet sute śniegi! Po co pisać, pogoda jaka jest, każdy widzi! Jednak za kilka lat, gdy zechcę odtworzyć w pamięci, będzie jak znalazł! Anomalie pogodowe nam się tworzą, a może to już będzie norma?


Tymczasem siedzę. kawka na stole a przede mną talerz rarytasów. Co najpierw? Serniczek, który rozpływa się w ustach? A może baba puchata i kusząca? O, a makowiec? Mmmmm... wszystko w tym roku prima sort!  Nawet mazurek dało się w tym roku normalnie
ugryźć! Trudny wybór! Jednak zamiast być jak osiołek, któremu w żłoby dano wezmę wszystkiego po odrobince. Ale po - od- ro- bin - ce! Gdzie ta łapa! No! Później sobie wezmę jeszcze.

Dziś pogoda pokazała, że potrafi i się nam wreszcie ociepliło. A w sweterku sobie pochodziłam. Poranne słońce skryły chmury, co i raz z nich pokropi. Cóż, ważne, że ciepło! Ja lubię ciepełko.









Na załączonych obrazkach widzicie mój świąteczny nastrój. Wszystko oprócz zajączka to moja robota!





A tuż przed świętami mi zakwitło... Pokażę Wam w następnym poście!

2 komentarze:

Dora pisze...

TakiTa to dobrze Sobie świętuję 🍾 ;)

Gosia pisze...

No, w końcu święta! :-)