Szaleństwo start!
Wiosna złapała wiatr w żagle i w przeciągu paru dni poczyniła ogromne postępy. Pomijając nawet fakt, że wczoraj chodziliśmy z krótkimi rękawkami. Radocha ogromna, jednak JA NIE MAM CO NA SIEBIE WŁOŻYĆ! Szafa wypchana po brzegi ciepłymi golfami i miziatymi sweterkami a bluzeczki nie uświadczysz...
Kurteczki też jakby nie... nie tego.... Całe szczęście, że mam gdzie grzebnąć.Tymczasem wracam na łono natury.
Po primo - kupiłam gruszę i posadzić muszę. Po następne - jak nie opryskam, co trzeba to nie doczekam się, czego chcę.
Tymczasem zapraszam do mojej galerii!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz