W pierwszej kolejności troszkę prywaty! Gosia i Oriflame!I Mariola oczywiście.

Teraz spójrzcie na kolejną niespodziankę. Nie zawsze coś, co widzimy jest tym, czym jest naprawdę!
Co to za miody zapyta któraś z pań? Też zadałam takie pytanie. Otóż to nie są miody,. Mamy tu dżem z dyni oraz z marchwi z imbirem. Czy ktoś by na to wpadł? Takie małe oszustwo, a jakie smaczne!
Jak już jesteśmy przy smacznych rarytasach - śledzie z oliwkami.
Moczy się filety,kroi na drobne kawałki. Polewa odrobiną octu. Do tego trzeba wkroić cebulę, dodać trochę oliwek bez pestek, a potem doprawić swojskim olejem. Tradycja z nutą egzotyczną.
A tu mamy puszyste bałwanki zrobione... na drutach! Z daleka wyglądały jak wykonane z waty. Ale też mięciutkie!
A tu choinki z patyczków zebranych nad morzem... Kto by pomyślał! Tak je wybieliła morska woda, że są bialutkie jak kawałki soli!
Zachwyciły mnie również anioły, rzeźbione w lipowym drewnie.
Ten przepiękny talerz został wykonany metodą Decoupage.
Impreza była bardzo interesująca, wiele z dziedzin rękodzieła przedstawionych na stoiskach widziałam po raz pierwszy. Mam nadzieję, że te jak i wiele innych zobaczymy na kiermaszu w Pałacu Potockich.







2 komentarze:
Podobno rzeczywiście można było popatrzeć i popróbować smakołyków! :-)
Nie byłaś - żałuj! Zapraszam w niedzielę do Mosir-u, tam tez będzie na co popatrzeć!
Prześlij komentarz