Od rana mamy jesień śewdniowiecza. Pada, kropi a chwilami udaje, ze się rozpogadza. Z racji niedzieli wzięłam się po mszy do roboty. Bo to przeciez swięto! Więc się wzięłam, bo obiad jakiś bardziej pracochłonny. Przy okazji stworzyłam cudo z resztek....O, proszę! Tak to wyglądało w trakcie gotowania.
Obiad został zjedzony a filiżanka ubrana. Wyszła tak:
Dlaczego z resztek? Filiźnkę miałam, kwiatów mi zostało po innych pracach, czyli każdy z innej parafii. Wystarczyło wszystko połaczyć w całosć. Lubię takie zabawy!
Dzisiaj przy okazji prezentacji nowo przeczytanej książki .spojrzałam na swoją podobiznę . Po raz pierwszy zrobiłam taki ,,myk", że bez pomocy telefonu, bezpośrednio... Jak mi się udało? Zobacz sama. Jednak nie ta książka jest moim motywem przewodnim. Piszę o niej na ,,Po rodzinie". Mnie zainteresowało coś innego. Zobaczyłam siebie. Moje dzieci mówia, że mam naturę narcystyczną i coś w tym jest. Lubię wiedzieć jak wyglądam. W końcu jestem kobietą. No i jak? PIĘKNIE ! - mi się układają włosy. O reszcie lepiej nie mówic.... W oczach swojej wyobrażni człowiek widzi się kilkanaście lat młodziej, jakieś zdjęcie, które zapamiętała klisza. Do fotografii , lustra przybieramy pozy, wiadomo jak najpiękniejsze. Otoczenie widzi nas bez tych masek, chociaż założyny pięć kilo kremów czy makijaż. Proponuję Ci taką zabawę. Włącz kamerkę i zajmij się czymś, aż o niej zapomnisz.. Sprzątaj, gotuj albo gadaj przez telefon. Zobacz, co uchwyci kamera, póki się nie wyłączy... I jakie wrażenia? Ja odkryłam swoje podobieństwo do babci. I to nie tej, do której zawsze się porównywałam ... Parę słów o książce znajdziecie TUTAJ!
Nie, nie zapomniałam o swoim ,,blogusiu". Jakoś mi się narobiło zajęć, że nie bardzo wiem, na którym świecie żyję. Tym razam omal nie przegapiłam rozpoczecia szkolnego roku.... W statniej chwili wzięłam się za prace obowiązkowe..
Wiekszość rodziców biega z tym od pierwszego sierpnia....
No właśnie, takie rarytasy powinny być szykowane na niedzielny stół! Jak zwykle moim przewodnikiem byl internet a jury to najbliższa rodzinka. Jak tak będę wszystko na nich testowała, to potruję w końcu... Eeee, na razie jeszcze nikt się nie uskarżał, więc może dożyją przynajmniej do następnego eksperymentu! A oto sam eksperyment:
A przepis wzięłam dtąd!
https://przepisyjoli.com/2018/07/kurczak-pieczony-caprese-szybki-przepis/
Dawno, dawno temu... a właściwie tak niedawno, ze jeszcze mnie to gryzie. Sytuacja miała miejsce... gdziekolwiek. Mogło to być wszędzie. Potrzebna była pomoc. Stało się. No cóż, często się dzieje coś nie tu, gdzie trzeba i nie o właściwym czasie. Ktoś zwijał się z bólu , świadków było niewielu. Co mnie uderzyło, dosłownie rozłożyło na łopatki. Starszy pan zaczął się śmiać, szydził, w końcu poszedł sobie. Młody chłopak popatrzył chwilę w końcu powiedział, że nie wie w jaki sposób może pomóc, zaczął działać według instrukcji osoby doświadczonej. Pomógł. A mnie to do dzisiaj siedzi w głowie.