piątek, 13 lipca 2018

Post bez illustracji.

Dawno, dawno temu... a właściwie tak niedawno, ze jeszcze mnie to gryzie.
Sytuacja miała miejsce... gdziekolwiek.  Mogło to być wszędzie. Potrzebna była pomoc. Stało się. No cóż, często się dzieje coś nie tu, gdzie trzeba i nie o właściwym czasie.
Ktoś zwijał się z bólu , świadków było niewielu. 
Co mnie uderzyło, dosłownie rozłożyło na łopatki. Starszy pan zaczął się śmiać, szydził, w końcu poszedł sobie. Młody chłopak popatrzył chwilę w końcu powiedział, że nie wie w jaki sposób może pomóc,  zaczął działać według instrukcji osoby doświadczonej. Pomógł.
 A mnie to do dzisiaj siedzi w głowie.

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

Nie ma co się martwić, jak ktoś pomógł to już dobrze!
A tamten pan też kiedyś będzie czekał na pomoc.