niedziela, 26 sierpnia 2018

Niedzielne klimaty

Od rana mamy jesień śewdniowiecza. Pada, kropi a chwilami udaje, ze się rozpogadza. Z racji niedzieli wzięłam się po mszy do roboty. Bo to przeciez swięto! Więc  się wzięłam, bo obiad jakiś bardziej pracochłonny. Przy okazji stworzyłam cudo z resztek....O, proszę! Tak to wyglądało w trakcie gotowania.


       

Obiad został zjedzony a filiżanka ubrana. Wyszła  tak:




Dlaczego z resztek? Filiźnkę miałam, kwiatów mi zostało po innych pracach, czyli każdy z innej parafii. Wystarczyło wszystko połaczyć w całosć. Lubię takie zabawy!

wtorek, 21 sierpnia 2018

Patrząc na siebie...

Dzisiaj przy okazji prezentacji nowo przeczytanej książki .spojrzałam na swoją podobiznę . Po raz pierwszy zrobiłam taki ,,myk", że bez pomocy telefonu, bezpośrednio...  Jak mi się udało? Zobacz sama. 
Jednak nie ta książka jest moim motywem przewodnim. Piszę o niej na ,,Po rodzinie". Mnie zainteresowało coś innego. Zobaczyłam siebie. Moje dzieci mówia, że mam naturę narcystyczną i coś w tym jest. Lubię wiedzieć jak wyglądam. W końcu jestem kobietą. No i jak?
PIĘKNIE ! - mi się układają włosy. O reszcie lepiej nie mówic....
W oczach swojej wyobrażni człowiek widzi się kilkanaście lat młodziej, jakieś zdjęcie, które zapamiętała klisza. Do fotografii , lustra przybieramy pozy, wiadomo jak najpiękniejsze. Otoczenie widzi nas bez tych masek, chociaż założyny pięć kilo kremów czy makijaż.
Proponuję Ci taką zabawę. Włącz kamerkę i zajmij się czymś, aż o niej zapomnisz.. Sprzątaj, gotuj albo gadaj przez telefon. Zobacz, co uchwyci kamera, póki się nie wyłączy... I jakie wrażenia?
Ja odkryłam swoje podobieństwo do babci.
I to nie tej, do której zawsze się porównywałam ...

Parę słów o książce znajdziecie TUTAJ!


sobota, 18 sierpnia 2018

Papierologia

Nie, nie zapomniałam o swoim ,,blogusiu". Jakoś mi się narobiło zajęć, że nie bardzo wiem, na którym świecie żyję. Tym razam omal nie przegapiłam rozpoczecia szkolnego roku....
W statniej chwili  wzięłam się za prace obowiązkowe..

    
Wiekszość rodziców biega z tym od pierwszego sierpnia....

poniedziałek, 6 sierpnia 2018

PIOSENKA Z TEKSTÓW MAMY ����

Dziś znowu musisz sama troszkę pokombinować, u mnie się nie wyświetla ale naprawdę warto posłuchać!



Kolejny niedzielny

Co się będe ukrywać! Moje testy kulinarne wkroczyły w nastepna fazę. Tym razem wymyśliłam sama! ( Po niewielkiej sugestii  mojej dzieciny!)

Oto danie!



A co to-to? Moja wersja dewolaja. Dla odmiany na plastrach schabu. Py -chot - ka!

czwartek, 2 sierpnia 2018

Na niedzielę

No właśnie, takie rarytasy powinny być szykowane na niedzielny stół! Jak zwykle moim przewodnikiem byl internet a jury to najbliższa rodzinka.
Jak tak będę wszystko na nich testowała, to potruję w końcu... 
Eeee, na razie jeszcze nikt się nie uskarżał, więc może dożyją przynajmniej do następnego eksperymentu!

A oto sam eksperyment:







A przepis wzięłam dtąd!
https://przepisyjoli.com/2018/07/kurczak-pieczony-caprese-szybki-przepis/


środa, 1 sierpnia 2018

Ścieżka

Dzisiaj skorzystałam z okazji że mi się pojazd zepsuł i zrobiłam kilka zdjęć w plenerze.Ciekawe, czy poznacie, co to za okolica?
Zaczyna się banalnie!





Z tej strony płynie rzeczka, prawie niewidoczna wśród haszczy


Wystarczy się odwrócić a widok jak nad rowem przy łące mojej babci... Trzciny, sitowie i kto wie jakie jeszcze rośliny. Podobno kiedyś było tu bagno!







Teraz w końcu szystko jasne...Oczywiście dla dobrych obserwatorów! :-)



sobota, 28 lipca 2018

Niebo!

Kilka dni temu miałam takie widoki.... Nie musiałam ruszać sie z domu!






Zmieniały się co chwila! Dla mnie to jest cudne!

I żeby nie wiem kto tłumaczyl, że to normalne połączenie pary wodnej, wiatru i promieni słonecznych dla mnie jest tu coś z magii...

piątek, 13 lipca 2018

Post bez illustracji.

Dawno, dawno temu... a właściwie tak niedawno, ze jeszcze mnie to gryzie.
Sytuacja miała miejsce... gdziekolwiek.  Mogło to być wszędzie. Potrzebna była pomoc. Stało się. No cóż, często się dzieje coś nie tu, gdzie trzeba i nie o właściwym czasie.
Ktoś zwijał się z bólu , świadków było niewielu. 
Co mnie uderzyło, dosłownie rozłożyło na łopatki. Starszy pan zaczął się śmiać, szydził, w końcu poszedł sobie. Młody chłopak popatrzył chwilę w końcu powiedział, że nie wie w jaki sposób może pomóc,  zaczął działać według instrukcji osoby doświadczonej. Pomógł.
 A mnie to do dzisiaj siedzi w głowie.

wtorek, 10 lipca 2018

Wlaśnie własne!

W końcu nasze, własne! Własnoręcznie zerwane przez M...!












Ulubiona miseczka..., a w niej moje, słodziutkie i pyszne!