czwartek, 7 grudnia 2017
Sezon na świąteczne kiermasze....
A tym razem Was nie zapraszałam. W sumie lepiej ode mnie wiecie, co się dzieje w naszych okolicach... I faktycznie, sporo moich Pań przyszło na imprezę!
niedziela, 3 grudnia 2017
Andrzejki w Borkach cd.
wtorek, 28 listopada 2017
Borki w Andrzejki
Ciekawa jestem,czy któreś ze zdjęć nadaje się do publikacji? No oczywiście mówię o fotkach z imprezy w Borkach.
Wszystkie zdjęcia pokazuję za zgodą właścicieli prac.
Poniżej prace pani, która poprosiła o wymienienie jej imiennie.
Anioły i szkło malowane wystawiała pani Helena Niebrzegowska-Szmulik ze wsi Ulan Majorat. Obiecałam jej, ze przedstawię ją z imienia i nazwiska. Nie jest to dla mnie żaden problem, tym bardziej, że te prace są niepowtarzalne, malunki wykonane ręcznie a nie naklejane. Wielki szacunek z mojej strony! Co nie znaczy, że prace innych twórczyń mi się nie podobały! Było się czym zachwycić ! Patrzcie i podziwiajcie!


Cała ekspozycja wykonana z papierowej wikliny. Szkoda, że zrobienie zbliżenia niestety nierealne... Zosia obiecała mi przesłać zdjęcia tych prac zrobione konkretnym sprzętem.=>


Tak to się chciało uwiecznić! Niestety wiele skarbów nie udało się pokazać, z powodu złej jakości zdjęć. Nawet moje stoisko pozostanie tajemnicą...
Wszystkie zdjęcia pokazuję za zgodą właścicieli prac.
Poniżej prace pani, która poprosiła o wymienienie jej imiennie.
Anioły i szkło malowane wystawiała pani Helena Niebrzegowska-Szmulik ze wsi Ulan Majorat. Obiecałam jej, ze przedstawię ją z imienia i nazwiska. Nie jest to dla mnie żaden problem, tym bardziej, że te prace są niepowtarzalne, malunki wykonane ręcznie a nie naklejane. Wielki szacunek z mojej strony! Co nie znaczy, że prace innych twórczyń mi się nie podobały! Było się czym zachwycić ! Patrzcie i podziwiajcie!

Wzory haftów poniżej pani hafciarka wzięła z... natury! Oglądała kwiatki w ogródku i na polu a potem je rysowała na płótnie.

Cała ekspozycja wykonana z papierowej wikliny. Szkoda, że zrobienie zbliżenia niestety nierealne... Zosia obiecała mi przesłać zdjęcia tych prac zrobione konkretnym sprzętem.=>


Tak to się chciało uwiecznić! Niestety wiele skarbów nie udało się pokazać, z powodu złej jakości zdjęć. Nawet moje stoisko pozostanie tajemnicą...
niedziela, 26 listopada 2017
Urok starych fotografii
No tak, zamiast zdać Wam relację z imprezy andrzejkowej w Borkach przeglądam z synem stronę o Radzyniu! Od deski do deski, wraz z komentarzami i moimi osobistymi wspomnieniami, Radzyń czarno-biały.... A lekcje nie odrobione! Ech ta mama!
Swoją drogą wreszcie wiem, gdzie była łażnia, teatr i radzyńskie synagogi...
Swoją drogą wreszcie wiem, gdzie była łażnia, teatr i radzyńskie synagogi...
Kierunek Borki
Wybieram się dzisiaj na kiermasz do Bork. Biorę wszystkiego po troszeczku... Samochód zepsuty, przykleję się do koleżanki, która też tam jedzie. Zosia ma dużo skarbów i prace jej są sporych rozmiarów, więc ja muszę zmieścić się ,,w pigułce"....
Tak piszę i zastanawiam się, co by tu jeszcze do tej ,,pigułki" wcisnąć.
Niestety, raczej nie mam co marzyć o fotorelacji. Aparat mi się skiepścił i chyba czeka aż go wymienię, na lepszy model oczywiście.
Planowałam zrobić na tę imprezę parę cudaków ale i tak nie miałabym jak ch zabrać... To nic. Na następną imprezę będą jak znalazł.

Tak prawdę mówiąc zastanawiałam się poważnie nad zamknięciem tego bloga. Parę dni temu powiał wiatr historii i wykasował mi wszystkie najstarsze posty. Nikt tam już nie zaglądał ale dla mnie to była skarbnica wiedzy. Jak był potrzebny sprawdzony przepis lub jakaś bezcenna porada otwierałam w znanym sobie miejscu...
Niektóre rzeczy były zapisane tylko tutaj. Chyba ..temu wiatru" nie pozwolę się więcej dotknąć do mojego sprzętu!
Tak piszę i zastanawiam się, co by tu jeszcze do tej ,,pigułki" wcisnąć.
Niestety, raczej nie mam co marzyć o fotorelacji. Aparat mi się skiepścił i chyba czeka aż go wymienię, na lepszy model oczywiście.
Planowałam zrobić na tę imprezę parę cudaków ale i tak nie miałabym jak ch zabrać... To nic. Na następną imprezę będą jak znalazł.

Tak prawdę mówiąc zastanawiałam się poważnie nad zamknięciem tego bloga. Parę dni temu powiał wiatr historii i wykasował mi wszystkie najstarsze posty. Nikt tam już nie zaglądał ale dla mnie to była skarbnica wiedzy. Jak był potrzebny sprawdzony przepis lub jakaś bezcenna porada otwierałam w znanym sobie miejscu...
Niektóre rzeczy były zapisane tylko tutaj. Chyba ..temu wiatru" nie pozwolę się więcej dotknąć do mojego sprzętu!
poniedziałek, 20 listopada 2017
niedziela, 12 listopada 2017
Kobieca Oranżeria w listopadzie

czwartek, 9 listopada 2017
A to niespodzianka!
W życiu bym się wczoraj nie domyśliła, gdzie wyląduję z samego rana. Wiesia mnie wyciągnęła! Właśnie idąc dalej tym samym stylem nigdy bym się nie spodziewała, że zjawi się moja kumpelka z propozycją nie do odrzucenia. A tyle razy ją namawiałam...
Więc dostałam zaproszenie na poranna porcję pływania, czyli na basen! Mówię Ci obłęd! Cały obiekt tylko dla nas! W brodziku brodziły jakieś małe delfinki i tyle. Lubię tak sobie poszaleć, gdy nie trzeba się co chwila obok kogoś przeciskać lub ustępować miejsca.
Prawdę mówiąc już dawno nie pływałam, z rożnych powodów. Teraz mam znowu motywację. Wiesia pilnie uczy się pływać a ja wraz z nią. Teraz za to płacę za chwile przyjemności. Jak? Sieeeedzę, gotuuuję i się wkurzam! Kolega z kosmetykami spóźnia się już sześć godzin! Kurczę pieczone, jak się tylko żarcie ugotuje zostawiam na posterunku ślubnego a sama śmigam do Biedronki. W końcu nie samym obiadem rodzina żyje!
Więc dostałam zaproszenie na poranna porcję pływania, czyli na basen! Mówię Ci obłęd! Cały obiekt tylko dla nas! W brodziku brodziły jakieś małe delfinki i tyle. Lubię tak sobie poszaleć, gdy nie trzeba się co chwila obok kogoś przeciskać lub ustępować miejsca.
Prawdę mówiąc już dawno nie pływałam, z rożnych powodów. Teraz mam znowu motywację. Wiesia pilnie uczy się pływać a ja wraz z nią. Teraz za to płacę za chwile przyjemności. Jak? Sieeeedzę, gotuuuję i się wkurzam! Kolega z kosmetykami spóźnia się już sześć godzin! Kurczę pieczone, jak się tylko żarcie ugotuje zostawiam na posterunku ślubnego a sama śmigam do Biedronki. W końcu nie samym obiadem rodzina żyje!
Subskrybuj:
Posty (Atom)










































