W życiu bym się wczoraj nie domyśliła, gdzie wyląduję z samego rana. Wiesia mnie wyciągnęła! Właśnie idąc dalej tym samym stylem nigdy bym się nie spodziewała, że zjawi się moja kumpelka z propozycją nie do odrzucenia. A tyle razy ją namawiałam...
Więc dostałam zaproszenie na poranna porcję pływania, czyli na basen! Mówię Ci obłęd! Cały obiekt tylko dla nas! W brodziku brodziły jakieś małe delfinki i tyle. Lubię tak sobie poszaleć, gdy nie trzeba się co chwila obok kogoś przeciskać lub ustępować miejsca.
Prawdę mówiąc już dawno nie pływałam, z rożnych powodów. Teraz mam znowu motywację. Wiesia pilnie uczy się pływać a ja wraz z nią. Teraz za to płacę za chwile przyjemności. Jak? Sieeeedzę, gotuuuję i się wkurzam! Kolega z kosmetykami spóźnia się już sześć godzin! Kurczę pieczone, jak się tylko żarcie ugotuje zostawiam na posterunku ślubnego a sama śmigam do Biedronki. W końcu nie samym obiadem rodzina żyje!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz