piątek, 9 lipca 2021

Piekarnik

 No coś strasznego! Człowiek chłodzi się, jak może. A jak nie może, to stoi 2 godziny nad parującym garem i miesza. Ktoś z rodziny zawetował moje ekspresowe danie a miało być tak pięknie!

Teraz pokażę Ci szybciutko, czego doczekałam na zakończenie dnia!




Że niewiele widać? A właśnie! O tej porze dnia i o tej porze roku powunno być zupełnie widno.

Tymczasem  - hurra!  Po groźnych pomrukach i kilku kroplach W KOŃCU DA SIĘ ODDYCHAĆ!
Może nam jeszcze burza da popalić - cóż! Cieszę się chwilą!
A, zapomniałam dodać, że po bigosiku gotowałam kilka porcji weków, bo mi ogöreczki porosły...
Nikt mnie nie pożałuje, muszę sama...
Oj, biedna Gosia!
Ps.
Burza na dobre rozszalała się koło 23. U nas bez strat. Co u dalszych sąsiadów - jeszcze nikt się nie żalił. I oby tak zostało!
Niestety nadal duszno... Kiedy ja się w końcu przyzwyczaję do tropików?

Brak komentarzy: