sobota, 26 października 2019

Kluchy

Z racji, że nazbierało mi się ziemniaków z pół garnka a za rybami familia nie przepada wymyśliłam obiad na piątek. Właściwie ten pomysł nasunął się sam po przejrzeniu zawartości lodówki.
Po prostu włączyła mi się opcja ,,recykling".
Co z tego wynikło? 
Zapędziłam do pomocy tanią siłę roboczą i w mgnieniu oka niewielkim nakładem pracy i środków powstało coś takiego:



Dla porównania - białe są kupcze a żółciutkie moje.
Wszyscy byli zadowoleni!

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

O, a mnie nie zaprosiłaś!

Gosia pisze...

/To był taki spontan, nie zdążyłam! :-)