środa, 24 kwietnia 2019

Poświątecznie

Święta minęły mi nad podziw spokojnie. O dziwo, nie zaliczyłam żadnej wpadki. Tym razem działałam w kuchni samiuteńka. A komu by się chciało siedzieć z matką ciemną nocą i szykować np. jaja na śniadanie... Chi, chi, chi...
Tak sobie spokojnie, po cichutku i bez stresu popracowałam w sobotę a potem to już samo poszło.
Z tych świątecznych nudów byłam zmęczona bardziej niż po ciężkiej robocie przed Wielkanocą.  Koszmar! Z całych świąt najbardziej lubię dzień po. Wtedy jeszcze wysprzątane, żarcia pełna lodówka i można robić co się zechce. I program w telewizji wraca do normy, a nie jakieś retro hity po raz enty!
A Ty lubisz święta, czy Cie męczą tak jak mnie?

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

A tego baranka też sama zrobiłaś?

Gosia pisze...

Nie, ale do następnych świąt go opracuję!
:-)