Tak mnie przycisnęło, czyli przewiało i przechłodziło, ze zarządziłam wymianę garderoby. Co tam, ze jeszcze ma być 16 - 18 stopni... Najwyżej sobie szalik popuszczę!
Większość rzeczy rozmiar uniwersalny, nie będzie problemu. Naszykowałam spodnie. Te małe, te małe, te małe jakieś... Trudno, trzeba mierzyć!
Wierzcie mi, mierzenie spodni to dla mnie katorga! Już łatwiej zniosę przymiarkę butów!
Więc sterta leży, a u mnie kwaśna mina. Roztył się człowiek tego lata, zgnuśniał. I nowe wydatki bo zima bez ciepłych dżinsów - nie do pomyślenia!
Więc przybieram się jak kot do jeża i co się okazało? Wszystkie dobre! Coś nie za pięknie z moją samooceną!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz