wtorek, 21 sierpnia 2018

Patrząc na siebie...

Dzisiaj przy okazji prezentacji nowo przeczytanej książki .spojrzałam na swoją podobiznę . Po raz pierwszy zrobiłam taki ,,myk", że bez pomocy telefonu, bezpośrednio...  Jak mi się udało? Zobacz sama. 
Jednak nie ta książka jest moim motywem przewodnim. Piszę o niej na ,,Po rodzinie". Mnie zainteresowało coś innego. Zobaczyłam siebie. Moje dzieci mówia, że mam naturę narcystyczną i coś w tym jest. Lubię wiedzieć jak wyglądam. W końcu jestem kobietą. No i jak?
PIĘKNIE ! - mi się układają włosy. O reszcie lepiej nie mówic....
W oczach swojej wyobrażni człowiek widzi się kilkanaście lat młodziej, jakieś zdjęcie, które zapamiętała klisza. Do fotografii , lustra przybieramy pozy, wiadomo jak najpiękniejsze. Otoczenie widzi nas bez tych masek, chociaż założyny pięć kilo kremów czy makijaż.
Proponuję Ci taką zabawę. Włącz kamerkę i zajmij się czymś, aż o niej zapomnisz.. Sprzątaj, gotuj albo gadaj przez telefon. Zobacz, co uchwyci kamera, póki się nie wyłączy... I jakie wrażenia?
Ja odkryłam swoje podobieństwo do babci.
I to nie tej, do której zawsze się porównywałam ...

Parę słów o książce znajdziecie TUTAJ!


4 komentarze:

Anonimowy pisze...

Wole się widzieć przez różowe okulary A dla swoich dzieci jestem najpiękniejszą mamą :)Ps mąż mi nie mówi komplementów abym się nie zapuściła :)))

Gosia pisze...

Mój też żadko komplementuje, a ciepłe słówko czasem podnosi mnie na duchu!

Anonimowy pisze...

każdą kobietę podnosi na duchu a jak usłyszy to od swojego partnera to tym bardziej

Gosia pisze...

Oczywiste! Dla nas. Mężczyzni uważają, że jak się powie raz na 5 lat, to kobiecie ywstarczy. :-(