Emocje wielkie jak przed wybuchem wojny co najmniej. Z każdej strony ten sam temat. Czy zamknięte, kiedy otworzą, kto straci pracę a kto będzie liczył zyski. W niektórych domach wręcz rozpętały się kłótnie na temat powodów i skutków w/w. zmian.
Co ja na to? Wydaje mi się, że sobie poradzimy!
Kto kupował w niedzielę w Biedronce, kupi w Biedronce w sobotę. Kto pracował na niedzielna zmianę, wzmocni obsadę sobotnią i piątkową i też nie straci... Jak zwykle wielka burza w szklance wody.
Pamiętam czas, kiedy w niedzielę otwierano sklepy tylko na godzinkę i to wyłącznie spożywcze. Jakoś nikt nie chodził głodny a i gospodarka jak była do niczego, tak i pozostała.
Teraz z każdej strony newsy i relacje jak z placu boju. Atmosfera podgrzana do czerwoności!
W konkluzji ktoś powiedział, ze na dobrą sprawę większość sklepów może być otwarta, bo tyle mamy wyjątków...
Sklepy z piekarnią mogą być otwarte. Tesco, Biedronka i Lidl np.
Sklepy z apteką - u nas Biedronka,Topaz. CPN ? Też ze sklepami.
Lodziarnie także, a lody sprzedaje każdy spożywczak. Jakby się dokładnie przyjrzeć to wyjątki przeskoczyły regułę!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz