poniedziałek, 26 marca 2018

Poniedziałek











 Tymczasem słońce rozebrało wiosnę z bieli, delikatnie i czule, jak młody kochanek swoją pierwszą dziewczynę. Przez parę dni po troszeczku, bez szaleństwa - i śniegi stopniały. No, wczoraj to już prawdziwa wiosna wróciła, nawet czuć ją było w powietrzu.
Nie chcę zepsuć nastroju prognozami, że jeszcze i śnieg i mrozek... A może nas właśnie ominie?
Nadeszła pora bazi i baranków. Moje święta rzec by można, w lesie. Za ładnie na świecie, żeby ze szmatą ganiać! Przedtem było za zimno... Jak mawiała moja Babcia - złej  tańcownicy przeszkadza i rąbek u spódnicy!
 Coś w tym chyba jest. Dziś zamiast piec i szorować zajmuję się tym, co lubię. Kurczaków nie umiem jeszcze zrobić ale nadrabiam baranami! Hmmm... może jednak jakąś pisankę też opracuję...

Brak komentarzy: