Jak co sobota dałam się wkręcić jak smarkacz, siedzę i pilnuję prodiża, gdy reszta ogląda sobie jakiś ciekawy program.
Młodzieniec który miał mi pomagać skompletował składniki i tyle go widzieli.
Co mi się piecze? Kruche ciasto z malinami. Na piance. Poprzednie ze śliwkami wyszło super.
Dzień dzisiejszy prawie jak letnie marzenie. Gdyby tylko nie było tak parno mielibyśmy ideał! Jutro ma być bardziej gorąco i dobrze, może frekwencja na dożynkach dopisze?
Jeszcze nic na ten temat nie wspominałam, bo do wieczora szukałam samochodu. Znalazłam pojazd na dożynki a jak wrócę? Okaże się w praniu! Może ktoś z Was mnie podwiezie?
Tymczasem zamiast ciasta, które jeszcze się piecze pokażę Wam cd. moich roślinek.
Niektóre z nich znam po imieniu. Na samej górze aksamitki, zakwitły nad podziw pięknie!

Poniżej mamy dalie, czyli georginie.
Róże jakoś w tym roku przegapiłam. Ostała się jedna, ale śliczna, prawda?
Na koniec zaprezentuję jeżówkę. Nie wiem, czy ta akurat odmiana ma właściwości lecznicze, ale urody nikt jej odmówić nie może!





2 komentarze:
Czy się udało? Ciasto?
Mam nadzieję, że smakowało nie tylko mnie, bo zniknęło szybciej, niż się opiekło. :-)
Prześlij komentarz