Mam nadzieję na ostatnie w tej serii ,,dziabanie" w truskawkach. Gdyby nie nieoceniona pomoc mojej mamy nadal byłabym w lesie... Dosłownie. w lesie chwastów. Sama sobie tak skubałam badylsko wśród kwiatuszków i jak zwykle przedobrzyłam!
Tych cudnych ostróżek zostało już tylko kilka.... Dobrze, że chociaż tyle! Rok temu tak się rozpędziłam, że straciłam moje najpiękniejsze lilie...
3 komentarze:
Darowałam życie truskawkowym chwastom. Ktoś mi podpowiedział, żeby poczekać do ochłody, bo jak teraz zruszę ziemię to korzenie się przesuszą... Może i racja.
Ja się zbytnio nie wyrywam do pielenia, ale czasem i mnie doleci. :-(
To nie ostróżka tylko orlik, ale tez ładny.
Prześlij komentarz