Czy spadła Ci kiedyś temperatura o 4 stopnie bez brania jakichś antybiotyków czy aspirynek? Mnie raczej nie, ale mój termometr tak miał. O 8 rano 34 stopnie i to z hakiem a o 9 - popatrz sam! Trzydziestka! Oj, żeby tak latka się co niektórym umiały cofnąć...
Tymczasem to tylko temperatura nz zewnątrz, Całe czary to słońce. Jak rano przypiekło termometr to aż z niego dym leciał! Na szczęście czujnik szybko znalazł się w cieniu...
Z tą temperaturą trzeba uważać i to nie tylko chroniąc siebie. Powiem Ci, co się wydarzyło mojemu znajomemu. To nie jest anegdotka, rzecz miała miejsce naprawdę, tego lata.
Poszedł sobie chłopak do łazienki a jak wrócił zastał telewizor w płomieniach!
Sprzęt stał koło okna, włączony i nie wytrzymał połączenia własnej energii z energią słoneczną.
Całe szczęście że człowiek nie posiedział w tej łazience dłużej i obyło się bez dodatkowych strat...
Ja też miałam przypadek z upałem. Tym razem nie o sprzęcie mowa a o mnie. Jak sobie postałam na sobotnim festynie (w Radzyniu - 110 lat Spomleku) tak następnego dnia spałam 2 godziny dłużej niż zwykle!Po prostu zaspałam! Zaznaczam, że na całkiem trzeźwo a wycofaliśmy się koło 21-szej....
Z całej imprezy pamiętam skwar i kolorowe sukienki Cyganek... Reszta to mgła jakaś. E...., starzeje się człowiek....
Ale zupka z festynu była fest! Muszę się dowiedzieć, jak się ją robi! Wiesz może?
A tu masz jedyne zdjęcie, jakie chciałam pokazać. Te piękne cygańskie kiecki! Widać na telebimie, bo nie podchodziliśmy zbyt blisko. W ogóle to występy mnie rozczarowały. Zazwyczaj zachwycam się wszystkim jak leci a tym razem...
Może ten upał, może dzikie zasady konkursu fakt, ze wytrzymaliśmy tylko do występów Stefano Terazzino. Szkoda, podobno dawał czadu!