Tak się dziwnie dzieje, że w takie upały nie da się zbyt intensywnie pracować, a ja nie mam kiedy produkować nowych rzeczy...
Ludzie pokazują na stronach coraz piękniejsze robótki a ja przeżywam, że koniec roku szkolnehgo, jakaś praca, egzaminy. Oj tam!
Dziś okazało się, że szybko nadchodzi Jarmark Kozirynek. Czy w ogóle mam się z czym pokazać?
Muszę podkręcić tempo. Coś na pewno da się udłubać. Teraz dopiero będzie co pokazywać na blogu i instagramie ! ( @gofi1104)
Tymczasem szybko zbliża się pora obiadu. W brzuszkach burczy. Zanim wstawię jadło do gotowania minie trochę czasu. Moje mróweczki muszą dotrzeć z pracy na ciepłą michę!
Tymczasem na zaostrzenie apetytu niedzielny obiad w wykonaniu małżonka. Raz w tygodniu to i władca może zostać żywicielem rodziny!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz