Dziś, z samego poniedziałku postanowiłam podzielić sie z Wami czymś, czego już właściwie nie ma. Kupiłam dzieciom, a sama też sporo schrupałam. Uwielbiam młode warzywa a w szczególności taką jędrną i soczystą marchewkę!
Zauważyłam że moja młodzież też po nią sięga! Jak dla mnie to dobry sposób na słodycze. Łasuch jestem a jak wezmę taką karotkę to
a) długo ją chrupię i nie ma kiedy chwycić za ciasteczko
b) spożywa sie ją o wiele dłużej niż wafelka,
c) po takiej przekąsce pragnienie słodkiego jest zaspokojone a jeśli nie do końca, to właściwie nie mam już czasu na szykowanie deseru z prawdziwego zdarzenia.
W tym roku do mego wiosennego chrupania włączyłam tez młody bób. Dłuuugo się czaiłam, bo w moim rodzinnym domu bób w ogóle nie istniał, nie tylko młody. W końcu kupiłam i ugotowałam. Tak normalnie. Teraz co chwila podchodzę do miseczki i podbieram. Wciąga jak truskawki albo czipsy!
Czy macie jakiś sposób na potrawy z bobu? Podpowiedzcie, na pewno wypróbuję!
Do chrupania ugotowałam w wodzie a potem dałam ciut masełka i soli.Oczywiście po odlaniu tej wody. Jak dla mnie - pycha! I - czego się nie spodziewałam - nie męczą mnie gazy jak po innych daniach ze strączkowych roślin.

2 komentarze:
a małe ogórki trochę posolone? Pycha!
Też lubię, ale trzeba jeszcze poczekać!
Prześlij komentarz