Ja wiem, niektórzy wolą góry, Mazury a inni własne podwórko, z różnych względów. Ja przez wiele lat siedziałam plackiem w domu i zapomniałam,że można trochę pożyć bez garów, wywiadówek i zakupów dla rodzinki.
Zupełnie niespodziewanie ruszyłam się z domu i zobaczyłam - przypomniałam sobie - rzeczy o których już nawet nie śniłam... Odwiedziłam nawet miasteczko za górami, za lasami gdzie pobierałam nauki... Co prawda tylko przedmieście i przejazdem, ale wierzcie mi, że się wzruszyłam... Pomachałam też przez okno miastu, gdzie mieszka moja przyjaciółka, jeszcze z czasów szkolnych.
A przejazd pociągiem... Ostatnio korzystałam z kolei w czasach szkolnych, i z większością podróży wiązały się jakieś przeboje...
Od tamtej pory czasem oglądałam piękne zdjęcia w gazetach myśląc sobie - to nie dla mnie! Albo - że to fotomontaż lub inne oszustwo. Tymczasem przekonałam się na własne oczy i mam wrażenia z tzw. pierwszej ręki.
Tymczasem,póki nie słyszę protestów pokażę Wam coś jeszcze.
Te zdjęcia powstały na kołobrzeskim molo w sztormową pogodę podobno 10 stopni w skali Boforta. Nad barierką widać rozpryskującą się wodę. Podczas tego pozowania zalało mi całe plecy! Na szczęście kurtka się dobrze spisała i nie odczułam wody na własnej skórze.
Już w domu sprawdziłam, że ten pomost wznosi się 4,5 m. nad poziom morza. Potęga wody jest ogromna!
W tym miejscu jeszcze poprzedniego dnia była wielka plaża, na której zbierałam muszelki i kamienie. Teraz woda podeszła pod same wydmy, przewracając kosze. Widziałam tez wyrwane kołki z falochronu, którymi bawiły się fale.



4 komentarze:
Miło popatrzeć na polskie morze! Ja lubię oglądać takie zdjęcia!
Ja bym bała się mieszkać nad morzem lepsza nasza Lubelszczyzna :)
Widzę, że w pakiecie był prysznic za darmo? :-)
Oj,był i to niezły! :-)
Prześlij komentarz