Piękny dzień dziś nam minął. Słonce znowu pokazało, kto na wiosnę rządzi. Kwiatki, jak to kwiatki. Budzą się w przyspieszonym tempie. Co dziwne, owady również. Muchy są jeszcze trochę leniwe, czego nie da się powiedzieć o mrówkach i o moim mężu. Małżonek wziął się za wiosenne porządki, zmieniając krajobraz i samopoczucie.
Moja kumpela natomiast przy okazji psychoterapii uzmysłowiła mi, ze jestem strasznie uparta. Powinnam odpuścić...
A nigdy w życiu! Przez całe lata odpuszczałam, dopasowywałam się i ulegałam. Teraz czas zadbać o siebie. Już nie mam czasu na rozwiązania tymczasowe, bo one trwają wieki. Mam znowu zrobić skok w tył?
Oj tam, nawet na to tymczasowe rozwiązanie nie mamy kasy. teoretycznie to się możemy sprzeczać do końca wiata!
Jak sądzicie, godzić się na szybkie półśrodki czy pracować solidnie na efekty które będą cieszyły na dłużej?
8 komentarzy:
Ja wolę mieć efekty od razu, zawsze później mogę zrobić poprawki.
Lepiej raz a dobrze. Chyba Ci nie pomogliśmy, masz dwie skrajne podpowiedzi ;-))
Poprę swoje racje przykładem - wolę poszukać, uzbierać i kupić porządne buty, w których pochodzę kilka sezonów, niż takie pierwsze z brzegu, które rozpadną się po pierwszym sezonie.
Kocham buty I kupię bez opanowania: )
Z doświadczenia wiem, że rozwiązania tymczasowe żyją najdłużej! :-(
Osobiście skłaniam się ku tej opcji! Tym razem nie chodzi o buty. One w pierwszej kolejności muszą być wygodne, na cenę patrzę później.
Toczę wojnę o garaż! Nie chcę co dzień patrzeć na jakiś blaszak... :-(
Każdy ma jakiegoś bzika! Ja kocham kupować starą biżuterię i robić z niej różne cudaki! :-)
Buty to był przykład. Chodziło mi o to, że wolę poczekać, a zrobić coś porządnie, wtedy kiedy będę miała na to czas albo odpowiednie finanse.
Blaszak Pani Gosiu też może ładnie wyglądać, trzeba trochę poszukać!
Prześlij komentarz