Od razu zaznaczam - nie wierzę w żadne gazetowe horoskopy!Tymniemniej pomarzyć zawsze można... Chciałabym...
Wczoraj skorzystłam z wolnego popołudnia i poszłam podziwiać uroki natury, czyli pielić truskawki. Nie macie pojęcia, jak pięknie jest wiosną na dworze... Powietrze przepełnione aromatem bzu, wymieszanym z wszechobecnym zapachem spalin. Przecudny śpiew wielu kosiarek... Ach!o tym chyba marzy każdy zakiszony w murach mieszczuch...
Niestety odgłosy natury były w zaniku. Jakaś dzielna ptaszyna próbowała przekrzyczeć ryk silników ale i ona ,,wymiękła". Jak już zakończył się kosiarski maraton ptak milczał, a mnie pękała z bólu głowa. nie wspominając o obolałych mięśniach po tej fizycznej pracy.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz