Oj, niespodziankę ,,mielim". Się zaniosło, powiało,popadało. Normalka! Latem nic szczególnego, choć w prognozach ni słowa o deszczu nie było. Tak sobie padało i lało i nikt nie zwracał na deszcz uwagi. W końcu jak nie grzmotnie! Tak nagle i bez zapowiedz. Małżonek mój stwierdził, ze to w linię energetyczną. Jeśli tak, to na szczęście nasz prąd oszczędziło!I tak sobie kilka razy ,,łupło" i cisza. Jak lało tak lało a jak przestało to nam coś po burzy zostało! Co? A to!
Małżonek wypatrzył to cudo i MUSIAŁAM uwiecznić to cudo! Szkoda, że nie zmieściła się cała panorama...
A tu macie następne cudo. Co prawda nie cud natury, ale jednak...
Kosztowało mnie całą dychę jajek ale sernik z malinami wyszedł wielki i pyszny!
4 komentarze:
Tęcza z mojego dzieciństwa Pamiętam jak szukaliśmy jej końca aby znaleźć garnek złota aby mama nie płakała, że nie ma pieniążka :( do końca miesiąca
Muszę przyznać że udał ci się .Był pyszny.
Nie znałam w dzieciństwie tej bajki,może szkoda - też bym poszukała!
Kiedyś sami robiliśmy tęczę.
Prześlij komentarz